Do poczytania

Artykuły

Spis:

  • W kręgu magicznego świata "Harrego Pottera"
  • Ewolucja problemem zamkniętym czy otwartym?
  • Eutanazja - Inaczej żyje się i umiera w obliczu Boga, inaczej w obliczu nicości
  • Jak bronić się przed sektami?
  • Duchowa adopcja
  • Nasze Narzeczeństwo
  • Skuteczna walka z depresją
  • Znaczenie stroju
  • Wróżbiarstwo, czyli poznawanie przyszłości
  • Zgrzeszyłem, czy mam prawo rozmawiać z Bogiem?
  • Satanizm - geneza destrukcji
  • Kościół a spirytyzm
  • Gry komputerowe i RPG
  • Dekalog Odpowiedzialnej Dziewczyny
  • Dekalog Odpowiedzialnego Chłopaka
  • O co chodzi w katolickiej etyce małżeńskiej? - o. Jacek Salij OP
  • Ks. Waldemar Kulbat
    W kręgu magicznego świata "Harrego Pottera"

    W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Polsce trwa spór o charakter sagi J.K. Rawling o "Harrym Potterze". Ten spór toczy się także w wielu innych krajach, do których dotarły książki. Czy powieści te to tylko oryginalna opowieść o walce dobra i zła, zawierająca wiele pięknych i szlachetnych myśli? A może powieści Rowling to przemyślna i ukryta promocja magii i ideologii New Age? W dyskusji, która toczy się za pomocą różnego rodzaju mediów, m.in. w prasie, w radiu, w telewizji, w internecie, padają różne odpowiedzi. Wśród tych odpowiedzi wyróżnia się ostatnio wydana książka p. dra Stanisława Krajskiego pt. "Magiczny świat "Harrego Pottera". Autor jest wykładowcą historii filozofii na Uniwersytecie kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, znanym i cenionym publicystą, autorem wielu książek. Od wielu lat ogarnia swoją refleksją obszary ludzkiej myśli, zarówno tej klasycznej, głębokiej, nie budzącej kontrowersji, ale także penetruje niepokojące współczesne zjawiska stanowiące zagrożenie wiary, ponure dziedziny magii, okultyzmu, tajemnych zrzeszeń. Autor bardzo szybko reaguje na pojawiające się symptomy zagrożeń, sygnalizuje je, poddaje obiektywnej ocenie, ostrzega, służy swoim doświadczeniem i wiedzą.

    Odpowiedź dra Krajskiego na pytanie o zjawisko, które stanowi saga o "Harrym Potterze" oraz manipulacje związane z jej nagłaśnianiem, jest jednoznaczna: Świat "Harrego Pottera" to świat magii. Zdaniem Autora czytelnik książek p. Rawling zostaje poddany swoistej inicjacji, odnajduje się w zupełnie nowym, innym niż otaczający go świecie. Nawiązuje kontakt z jakąś inną duchowością, a nawet może zostaje usposobiony do spotkania z inną bliżej nie określoną duchową mocą. Okazuje się, że lektura książek angielskiej autorki wprowadza do przyjęcia specyficznego sposobu myślenia oraz do wyboru określonej recepty na życie. Niewykluczone, że może np. zaowocować przystąpieniem tych, których oczarowała do satanistycznej sekty, chorobą psychiczną a nawet opętaniem. Wiele osób wypowiadających się na temat książek J.K. Rawling w sposób znamienny okazywało zupełny brak orientacji co do funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie świata magii i okultyzmu. Być może dlatego Autorowi tak bardzo zależało na pokazaniu jak realny i groźny jest dzisiaj świat magii, jak okultyzm, magia i ich ideologiczne przybudówki wkraczają w życie zwłaszcza młodego człowieka. Autor chciał pokazać, tak chrześcijanom jak i ludziom niewierzącym, że magia jest niebezpieczna i prowadzi swoich adeptów do samozniszczenia. W tym miejscu należy zauważyć, że wnioski dra Krajskiego w przeciwieństwie do autorów, którzy nie dopatrzyli się w książkach p. Rawling niezgodności z substancją chrześcijańskiej wiary, są oparte na bardzo solidnym rozeznaniu w literaturze przedmiotu, oraz gruntownie udokumentowane. Ponieważ w dyskusji bardzo często padały argumenty zrównujące powieści p. Rawling z klasycznymi baśniami znanymi wszystkim z dzieciństwa - nasz Autor zadał sobie trud przeanalizowania treści tych baśni i wykazania jak wielka jest między nimi różnica. Autor przekonująco ukazuje klimat pięknych baśni Andersena, Lewisa, Tolkiena niesłusznie porównywanych z sagą o Harrym Potterze.

    Bardzo wielkim walorem książki dra Krajskiego jest ukazanie sukcesu sagi o "Harrym Potterze" na tle fenomenu "boomu ezoterycznego" i "bombardowania" magią, zapoczątkowanym w końcu XIX wieku a dochodzącym do apogeum w połowie XX wieku w postaci neopogańskiego ruchu New Age. Książka przekonująco ukazuje także oddziaływanie świata superhitów takich jak "Gwiezdne wojny" , "Mewa", "Przebudzenie", które wywarły potężne piętno na współczesnym pokoleniu, przez rozpowszechnianie klimatu duchowego pogańskiego w gruncie rzeczy New Age. Pustka duchowa wytworzona przez kryzys wiary wielu do tej pory chrześcijańskich społeczeństw Zachodu to stan, który trwa krótko - wyjaśnia dr Krajski. Ta pustka szybko się zapełnia. Zapełnia się tym szybciej im bardziej aktywnie działają "misjonarze" nowej, alternatywnej, zdradliwej duchowości. Autor przytacza opinię włoskiego badacza Carlo Climati z jego ostatnio wydanej książki:" Horoskopy, amulety, tarot i seanse spirytystyczne stały się towarzyszami podróży młodych pokoleń, ofiar prawdziwego bombardowania ezoterycznego dokonywanego za pomocą rozmaitych środków: muzyki, telewizji, gier komputerowych, komiksów, kina, dyskotek. Jest to bombardowanie, które znajduje podatny grunt w życiu wielu młodych. /.../ Zainteresowanie ezoteryzmem, proponowanym jako natychmiastowe rozwiązanie codziennych problemów, może wyrządzić olbrzymie szkody w umysłach i psychice młodzieży./.../ Największy niepokój wzbudza zwiększające się zainteresowanie młodzieży satanizmem. Powiększa się ciągle liczba młodych deklarujących swoją fascynację diabłem i czarną magią"/ "Młodzi i ezoteryzm, Magia, satanizm i okultyzm - oszustwo ognia, który nie spala", Wyd. Jedność, Kielce 2001, s.8-9/. Treści, o których pisze Carlo Climati dr Krajski odnajduje zarówno w książkach p. Rawling jak i poszczególnych wytworach współczesnej kultury: w prasie młodzieżowej, w przebojach współczesnej muzyki, w grach komputerowych itp.

    Inną wielką zaletą pracy dra Krajskiego jest przedstawienie nauki Kościoła na temat magii i okultyzmu oraz ukazanie treści książki o Harrym Potterze w świetle Objawienia, tradycji i nauczania Kościoła. Gruntowne wyjaśnienia Autora rozwiewają wszelkie wątpliwości, także i te, że saga o Harrym Potterze" przynosi jedynie "białą", rzekomo nieszkodliwą magię. Przytacza i analizuje wypowiedzi słynnego włoskiego egzorcysty o. Amortha, szwajcarskiego teologa Niklasa Pflugera, filozofa i demonologa o. dra Aleksandra Posackiego S.J., które poszerzają naszą wiedzę o omawianej sprawie. Oryginalnym pomysłem metodologicznym naszego Autora jest zabieg porównania treści potterowskiej sagi z takimi wykwitami okultyzmu jak "Biblia szatana" La Veya i "Księgami Bestii" Aleistera Crowleya. Natomiast swoistym podsumowaniem jest rozdział zatytułowany " Okrucieństwo, makabra i zło w powieści Rowling". Należy się zgodzić z wyznaniem Autora poczynionym na zakończenie książki, że mogłaby być ona dwa lub trzy razy grubsza / a liczy prawie 200 stron!/, być może nie wszystko zostało w niej powiedziane, a jednak temu, kto jest otwarty na prawdę, ceni swoją wolność i wolność swoich dzieci, dąży do dobra, ten materiał wystarczy. Jeśli komuś nie wystarczy, to nawet materiał o dwa razy większej objętości i sile przekonywania też mu nic nie da - wyznaje Autor. Sprawę bowiem rozstrzyga osobista decyzja danego człowieka a ci, którzy opowiadają się za światem "Harrego Pottera" kreują go i wielbią całkiem świadomie. Dlatego książka kończy się modlitwą o uwolnienie od wszelkiej formy czarów, uroków, guseł i ukrytego zła oraz modlitwą do świętego Michała Archanioła. Autorowi należy wyrazić wdzięczność za tak solidną i potrzebną książkę. Oby otworzyła ona oczy jej jak najliczniejszym czytelnikom na świat duchowych zniewoleń i zagrożeń.

    Ks. W. Kulbat

    / Stanisław Krajski, Magiczny świat "Harrego Pottera", Warszawa 2002. Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu, 02-764 Warszawa ul. Egejska 5/24 Tel. /0 -22/ 651-88-17 /

    Ks. Waldemar Kulbat
    Ewolucja problemem zamkniętym czy otwartym?

    Zagadnienie ewolucji biologicznej znów jest przedmiotem zainteresowania. Stało się to za sprawą decyzji Jury XII Międzynarodowego Festiwalu Filmów Katolickich "Niepokalanów 97". Film "Ewolucja, rzeczywistość czy domniemanie" otrzymał I. Nagrodę w kategorii filmów telewizyjnych i katechetycznych. Wiadomość ta została przyjęta ze zróżnicowanymi odczuciami, ponieważ film zawiera krytykę niektórych argumentów przytaczanych dla uzasadnienia teorii ewolucji biologicznej. Film przedstawia wypowiedzi prof. Roberto Fondi- paleontologa z Uniwersytetu w Sienie, prof. Giuseppe Sermonti - mikrobiologa i genetyka z Uniwersytetu w Palermo i Perugii, prof. Guy Berthaulta- sedymentologa z Colorado State University, prof. Pierre Y. Julien - sedymentologa z Colorado State University, prof. Edward Bodreaux - chemia fizyczna i organiczna z Uniwersytetu w Orleanie oraz prof. Macieja Giertycha - genetyka populacyjna z Instytutu Dendrologii PAN. Uczeni ci są członkami wielu międzynarodowych Towarzystw Naukowych oraz autorami licznych publikacji. Na temat filmu w komentarzu dla KAIu wypowiedział się ks. prof. arcbp. Józef Życiński, filozof i metodolog, który uznał nagrodzony film za rażąco niezgodny z nauczaniem papieskim oraz ignorujący to nauczanie. Zdaniem ks. Profesora film wyraża stanowisko fundamentalistów protestanckich i ma taka samą wartość jak filmy, w których broniono by systemu geocentrycznego lub opowieści o UFO. Należy dodać, że arcbp Życiński, autor licznych publikacji o charakterze publicystycznym i naukowym jest członkiem Watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, Rosyjskiej Akademii Nauk oraz Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN. Czy inkryminowany film narusza papieskie nauczanie? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy odnieść się do Przesłania Ojca św. skierowanego do członków Papieskiej Akademii Nauk zgromadzonych w dniach 22-26 X 1996 roku na sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk na temat: " Powstanie i pierwotna ewolucja życia". W debacie wzięli udział specjaliści z dziedziny chemii, biologii, genetyki, astronomii, filozofii przyrody i teologii. W przesłaniu poświeconym zagadnieniu ewolucji Ojciec św. przedstawił stanowisko Kościoła wobec teorii ewolucji, w którym kontynuuje i rozwija stanowisko swoich Poprzedników stawiając podstawowe pytanie: "W jaki sposób można pogodzić konkluzje różnych dyscyplin naukowych z tym co głosi orędzie Objawienia? Jeśli zaś na pierwszy rzut oka wydaje się że natrafiamy tu na sprzeczności, to w jakim kierunku należy iść aby znaleźć ich rozwiązanie? Wiemy przecież, że prawda nie może zaprzeczać prawdzie". W dalszym toku refleksji Ojciec św. nawiązał do treści wyrażonych w encyklice Humani generis z 1950 roku, w której Pius XII stwierdził, że nie ma sprzeczności miedzy ewolucją a nauką wiary o człowieku i jego powołaniu, pod warunkiem , że "nie zagubi się pewnych niezmiennych prawd." Jan Paweł II pisze: "Encyklika Humani generis, uwzględniając stan badań naukowych swojej epoki, a zarazem wymogi stawiane przez teologię, uznawała doktrynę `ewolucjonizmu` za poważną hipotezę, godną rozważenia i pogłębionej refleksji na równi z hipoteza przeciwną." Ojciec św. zauważa także, że Pius XII sformułował dwa warunki natury metodologicznej: nie należy przyjmować tezy o ewolucji w taki sposób jak gdyby była to już doktryna pewna i udowodniona oraz jak gdyby można było zupełnie abstrahować od tego co mówi na ten temat Objawienie. Obecnie nowe zdobycze nauki każą nam uznać że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Zyskuje ona status teorii oraz uznanie dzięki odkryciom dokonywanym niezależnie w różnych dziedzinach nauki. Dalej Ojciec św. stawia pytanie o zasięg teorii ewolucji. Ta kwestia, jak mówi Papież należy do dziedziny epistemologii. Teoria umożliwia połączenie w całość faktów i danych celem ich wyjaśnienia w ramach jednolitej interpretacji. Jednak teoria okazuje się słuszna jedynie w tej mierze w jakiej pozwala się zweryfikować. Kiedy przestaje uwzględniać fakty ujawnia swoje ograniczenia i wymaga ponownego przemyślenia. Oznacza to, że teoria jako taka nie jest prawdziwa ani fałszywa. Jest tylko zgodna lub niezgodna z faktami. Teorie naukowe nie stanowią więc jakichś prawd wieczystych, lecz są kolejnymi etapami w zdobywaniu wiedzy o świecie. W swoim przesłaniu Ojciec św. mówi o wielości teorii ewolucji co wynika z jednej strony z różnych sposobów wyjaśniania jej mechanizmu, a z drugiej strony z różnych filozofii stanowiących dla tych teorii punkt odniesienia. Istnieją bowiem, mówi Papież interpretacje materialistyczne i redukcjonistyczne / z którymi niepodobna się zgodzić/ a także interpretacje spirytualistyczne. Zachowując otwarcie wobec wszelkich odkryć prawdziwej nauki, nie można pomijać tego wszystkiego co na temat człowieka mówi Objawienie Boże, które poucza nas, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, posiada duszę stworzoną bezpośrednio przez Boga. "W konsekwencji, te teorie ewolucji, które inspirują się określoną filozofią uważają, że duch jest wytworem sił materii ożywionej lub prostym epifenomenem tejże materii, są nie do pogodzenia z prawdą o człowieku." Wydaje się, że stanowisko Kościoła zawarte w Przesłaniu Ojca św. do członków Papieskiej Akademii Nauk charakteryzuje z jednej strony otwarcie na odkrycia nowoczesnej nauki, z drugiej zaś zakreśla normę negatywną dla zabezpieczenia niezmiennych prawd o godności i powołaniu człowieka zawartych w Objawieniu. Czy współcześni zwolennicy teorii ewolucji są gotowi przyjąć zastrzeżenia ze strony Kościoła? Jak patrzą na ewolucję świeccy badacze? Zdaniem wielu naukowców zagadnienie ewolucji istot żywych, jej mechanizmów należy do fundamentalnych problemów nauki. Zgodnie z definicją przyjętą przez grupę ekspertów na zjeździe w Chicago w 1979 roku, ewolucja to proces jednokierunkowy, nieodwracalny, przebiegający w czasie, powodujący różnorodność i postęp szczebli organizacji materii, występujący w sferze zjawisk kosmologicznych i biologicznych. Idea ewolucji wywodzi się z prób wyjaśnienia początku i rozwoju wszechświata w perspektywie redukcjonizmu i materializmu. /Ewolucja jako samostwarzanie /Selbsterzeugung/ się świata i materii/. Globalna ewolucja wszechświata aktualnie wiąże się z modelami kosmologicznymi w których istnieje 1. uniwersalny czas kosmiczny 2. przyjęcie nieodwracalnej ekspansji wszechświata. W modelach tych zakłada się różnicowanie się poziomów organizacji materii nieożywionej. Natomiast w aspekcie biologicznym ewolucja pojmowana jako historia zmian żywej materii od zaistnienia pierwszej istoty obdarzonej życiem aż po współcześnie żyjące gatunki, stanowi proces złożony i wielowarstwowy, nieodwracalny, dzięki któremu powstają nowe właściwości organizmów i dalsze różnicowanie się form życia; zrozumienie sensu tego procesu, odkrycie prawidłowości rozwoju, ustalenie typologii zjawisk, określenie ich mechanizmów i przyczyn - ma być zadaniem nauk biologicznych. Z jednej strony przyjmuje się, że teoria ewolucji stanowi najbardziej zasadną interpretację nagromadzonej doświadczalnej dokumentacji oraz najbardziej trafne i narzucające się ujęcie rozwoju bytów ożywionych na obecnym etapie nauki. Jednak "chociaż teorię ewolucji cechuje wysoki stopień pewności, wystarczające udokumentowanie i zweryfikowanie, to jednak nie opracowano jej struktury metodologicznej; zawiera także wiele niejasności i otwartych problemów; o ile ewolucja jest faktem, to jej mechanizmy są przedmiotem kontrowersji." Julisław Łukomski, Ewolucja w: EK ,1450/. W ostatnich latach wśród wielu badaczy narasta krytyka "obowiązującego" ewolucjonizmu. Wielu uczonych zdaje sobie sprawę z istnienia ewidentnych luk w argumentacji, brakujących ogniw, niewyjaśnionych zagadek. W latach 50, ze względu na obowiązująca ideologię, istniały dyrektywy dla nauczycieli, aby pomijać wszelkie braki występujące w teorii ewolucji i nakaz aby tą teorię przedstawiać jako nie podlegający dyskusji fakt. Dzisiaj niektórzy zwolennicy teorii ewolucji zdają się naśladować ówczesny błąd. Wydaje się, że aktualne stanowisko Kościoła, charakteryzujące się daleko idącym otwarciem na nowe fakty z poszanowaniem wypowiedzi Objawienia o człowieku, zasługuje na akceptację. Czy dyskryminacja wobec uczonych przedstawiających swoje argumenty w nagrodzonym filmie może zastąpić merytoryczną dyskusję i rzeczowe argumenty?

    Ks. W. Kulbat


    Bibliografia:
    1.Magisterium Kościoła wobec ewolucji. Przesłanie Ojca Świętego do członków Papieskiej Akademii Nauk. L`Osservatore Romano 1/189/ 1997 s.18-19.2. Ewolucja w: Encyklopedia Katolicka, t. 4, 1448-51.3. Mieczysław Albert Krąpiec O.P., Konfesyjność uczelni i wolność nauki, ZNKUL nr 1/58

    Ks. Waldemar Kulbat
    Eutanazja - Inaczej żyje się i umiera w obliczu Boga, inaczej w obliczu nicości

    W czasie swojej ostatniej wizyty w naszym kraju dr Jack C. Willke przestrzegał, że wkrótce Polska, podobnie jak i inne kraje Wschodu i Zachodu, stanie się terenem intensywnego propagowania zabijania chorych czyli eutanazji. Od 1999 roku w prasie, radiu i telewizji, także w audycjach dla młodzieży, odbywają się debaty na ten temat. Bez jakiegokolwiek zapotrzebowania ze strony społeczeństwa są podejmowane akcje propagandowe o "prawo do godnej śmierci". Tygodnik "Polityka" nr 46/2000 zamieścił sugestywny, odwołujący się do emocji czytelników, artykuł Barbary Pietkiewicz " Wyklęte słowo Eutanazja". Autorka ukazuje w przejmujący sposób cierpienia umierających ludzi, zarzucając lekarzom, że strach przed posądzeniem o eutanazję powstrzymuje ich przed podejmowaniem "racjonalnych" decyzji. Zdaniem Autorki w Polsce faktycznie dokonuje się eutanazji, co więcej, przypadki takie zdarzają się coraz częściej. Według przytoczonych przez Autorkę danych w USA poparcie dla eutanazji rośnie, akceptuje ją 68-75% badanych , w Wielkiej Brytanii w 1995 roku eutanazję popierało od 42 do 80% badanych, w Australii poziom akceptacji eutanazji sięga 80% badanych. Autorka przytacza też dane z badań przeprowadzonych przez CBOS , z których wynika, że propaganda kultury śmierci odnosi w naszym kraju spore sukcesy. Chociaż treść artykułu raczej sprzyja "prawu do śmierci", Barbara Pietkiewicz okazuje jednak pewne wątpliwości : " Nic w eutanazji nie jest oczywiste tak dalece, by przyznać bezwarunkowo rację bądź jej zwolennikom bądź przeciwnikom. Rozważa się ją obecnie w odniesieniu do osób terminalnie chorych. Jeśli jednak prawo do godnej śmierci zostanie uznane przez kolejne, od Holandii poczynając, jurysdykcje, jeśli stanie się normą akceptowaną, co już ma w coraz szerszym zakresie miejsce, zaistnieje kwestia: dlaczego miałoby się ono odnosić tylko do cierpiących i umierających? W imię szerokiej autonomii jednostki powinno ono być przecież wówczas przynależne także zdrowym i silnym, którzy mogliby wybierać czas i sposób swego umierania. A jeśli tak - jakie prawo mieliby wszyscy inni, żeby ratować młodego silnego samobójcę, odwodzić go od tego czynu lub twierdzić, ze tchórzliwie uciekł od cierpienia, zostawiając je w spadku swojej rodzinie? Zostałaby złamana kolejna stara zasada, stare tabu. Co w zamian?"

    Co w zamian za stare tabu - pyta Autorka. Użycie tego sformułowania świadczy, że prawo Boże "Nie zabijaj" zostaje potraktowane jako muzealny zabytek, jako przesąd wywodzący się z naznaczonej magią przeszłości, który współczesnej, racjonalistyczno-technologicznie wyprofilowanej mentalności jedynie przeszkadza. Na czym polega fenomen tej nowoczesnej mentalności? Otóż współczesną mentalność, którą charakteryzuje odejście od perspektywy chrześcijańskiej najlepiej charakteryzuje Jan Paweł II w "Evangelium vitae" :

    "U kresu życia człowiek staje w obliczu tajemnicy śmierci. Dzisiaj w wyniku postępu medycyny i w kontekście kulturowym zamkniętym często na transcendencję, doświadczenie umierania nabiera pewnych nowych cech charakterystycznych. Kiedy bowiem zaczyna przeważać tendencja do uznawania życia za wartościowe tylko w takiej mierze w jakiej jest ono źródłem przyjemności i dobrobytu, cierpienie jawi się jako nieznośny ciężar, od którego trzeba się za wszelką ceną uwolnić. /.../ Ponadto człowiek odrzucając swą podstawową więź z Bogiem lub zapominając o niej, sądzi, że sam jest dla siebie kryterium i normą, oraz uważa, że ma prawo domagać się również od społeczeństwa, by zapewniło mu możliwość i sposoby decydowania o własnym życiu w pełnej i całkowitej autonomii./.../ W takim kontekście coraz silniejsza się staje pokusa eutanazji, czyli zawładnięcia śmiercią poprzez spowodowanie jej przed czasem i "łagodne" zakończenie życia własnego i cudzego. W rzeczywistości, to co mogłoby się wydawać logiczne i humanitarne, przy głębszej analizie okazuje się absurdalne i nieludzkie. Stajemy tu w obliczu jednego z najbardziej niepokojących objawów "kultury śmierci" szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu, charakteryzujących się mentalnością nastawioną na wydajność, według której obecność coraz liczniejszych ludzi starych i nieprawnych wydaje się zbyt kosztowna i uciążliwa. Ludzie ci bardzo często są izolowani przez rodziny i społeczeństwo, kierujące się prawie wyłącznie kryteriami wydajności produkcyjnej, wedle których życie nieodwracalnie upośledzone nie ma już żadnej wartości." / E.V. 64/.

    W tej samej Encyklice rozwój kultury śmierci zostaje powiązany z kryzysem wiary: " Osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka prowadzi nieuchronnie do materializmu praktycznego, co sprzyja rozpowszechnianiu się indywidualizmu, utylitaryzmu i hedonizmu. Ujawnia się tu także niezmienna prawdziwość słów Apostoła: "A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic zdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi" /Rz 1,28/ .../E.V. 23/.

    Encyklika pokusę zabicia siebie w eutanazji interpretuje jako "odrzucenie absolutnej władzy Boga nad życiem i śmiercią, o której tak mówi w modlitwie starożytny mędrzec Izraela: Ty masz władzę nad życiem i śmiercią: Ty wprowadzasz w bramy Otchłani i Ty wyprowadzasz /Mdr 16,13/. /EV 65/. Encyklika ukazuje też inną drogę: " Pewność przyszłej nieśmiertelności i nadzieja na obiecane zmartwychwstanie rzucają nowe światło na tajemnicę cierpienia i śmierci i napełniają wierzącego niezwykłą mocą, która pozwala mu zaufać zamysłowi Bożemu." /EV 67/.

    Jak wyjaśnić jednak ten nagły wzrost akceptacji dla rozwiązania, którym jest eutanazja? Wydaje się, że pozytywne nastawienie do eutanazji jest efektem medialnej propagandy i przezwyciężenie ignorancji w tej dziedzinie może doprowadzić do zmiany orientacji. Gdyby społeczeństwo znało prawdę o eutanazji, z pewnością liczba entuzjastów "ostatecznego rozwiązania" dalece by się przerzedziła. O czym nie wie społeczeństwo jeśli chodzi o eutanazję? Przede wszystkim prawna możliwość eutanazji wcale nie oznacza większej autonomii pacjenta. Jest inaczej. W oparciu o doświadczenia z Holandii wiadomo, że to lekarz staje się panem życia i śmierci człowieka./ por. Jack C. Willke, Życie czy śmierć. Stare i nowe tajemnice eutanazji. Gdańsk 2000/. Olbrzymia rzesza ludzi starszych idąc nawet z błahym niedomaganiem do szpitala przeżywa lęk: nie wie czy jeszcze wróci do domu. Niektórzy wolą wyemigrować z tego kraju. Nawet posiadanie dużego majątku nie wpływa na zmniejszenie obaw, poniekąd może nawet stać się okolicznością przyśpieszającą wyrok śmierci. Od samobójstwa wspomaganego przez lekarza praktyka doszła do bezpośredniego zabijania pacjenta za jego zgodą, a także bez jego zgody. Zabijanie śmiertelnie chorych objęło także przewlekle chorych/ np. Paraliż, zapalenie stawów powodujące kalectwo/. Zabija się także ludzi młodych a także dzieci./ np. Z zespołem Dawna itp./. Dr Willke w cytowanej książce podaje przykłady zabijania ludzi, u których stwierdzono chorobę nowotworową, ale mogących jeszcze cieszyć się życiem. Przypadek Jeana Dominique`a Bauby`ego opisany w jego książce "Skafander i motyl" nie miałby żadnych szans na przetrwanie. Jean Bauby, 44 -letni redaktor paryskiego pisma, doznał kontuzji mózgu w wyniku której stał się całkowicie bezwładny. Jedynie poruszając powieką jednego oka mógł się komunikować i w ten sposób "dyktować" swoją ostatnią książkę. Ukazuje ona jego cierpienie ale także jego bogaty wewnętrzny świat, jego reakcje na piękno przyrody, wizyty najbliższych. Wróćmy do Holandii. Pomimo istnienia ficjalnych, pozonie rygorystycznych przepisów podejmowane są tam decyzje o eutanazji w oparciu o śmieszne wprost motywy, np. przewidywany brak łóżka, niecierpliwość spadkobierców. Na chorych wywierana jest presja, nie podaje się im np. basenu, okazuje dezaprobatę i pogardę aby wymusić zgodę na eutanazję. Zamiast pociechy w depresji, podania ręki, otoczenia miłością i współczuciem, wprost stymuluje się stany depresyjne, aby chory się załamał i i uległ rezygnacji. Okazuje się też, że rodzina prosi o dokonanie eutanazji dwa razy częściej niż sam pacjent. Jeżeli chodzi o dane liczbowe odnośnie eutanazji to można odnieść się do raportu z 1990 roku, który głosił, że na 130 tysięcy zgonów 25 306 zostało spowodowane eutanazją. Wielu Holendrów mogłoby więc powtórzyć za Hemingwayem: "Nie pytaj komu bije dzwon, bije on Tobie".

    Na przykładzie Holandii warto uprzytomnić sobie konsekwencje zgody na panowanie cywilizacji śmierci. Oto "zdobycz" nowoczesnego człowieka uderza nie tylko w chorego pacjenta. Uderza także w jego bliskich i w całe społeczeństwo. Zostają ułatwione decyzje odnośnie zabijania kolejnych ludzi. Społeczeństwo staje się coraz bardziej niewrażliwe na zabijanie. Będą wynajdywane coraz to nowe powody społeczne, polityczne i ekonomiczne na rzecz podejmowania tego rodzaju decyzji. Coraz bardziej staje się zagrożone życie ludzi opóźnionych w rozwoju, upośledzonych umysłowo, kalekich, chorych, starszych, biednych, chorych na AIDS, narkomanów.

    Czy eutanazja przyczynia się do większej godności życia ludzkiego? Raczej przynosi zobojętnienie i pogardę dla niego. Eutanazja to śliskie urwisko, w które mogą się stoczyć poszczególne jednostki i całe społeczeństwa. Z eutanazji cieszy się chyba jedynie największy wróg człowieka - szatan. Nie przypadkiem w grupach satanistycznych zdarzają się indywidualne i zbiorowe samobójstwa. Czy zdecydowany sprzeciw wobec eutanazji oznacza negację ogromu ludzkiego cierpienia? Cierpienia, które często staje się argumentem na rzecz eutanazji. Jednak im większe jest cierpienie i samotność chorego tym większa powinna towarzyszyć mu miłość, troska, cierpliwość i współczucie jego bliskich i lekarzy. Pełna miłości obecność kochającej osoby i troskliwego lekarza / nie seryjnego zabójcy!/ najlepiej przyczyni się do eliminacji wszelkich depresji i poczucia izolacji. W ciągu ponad 20 lat pracy duszpasterskiej miałem możność towarzyszenia chorym w ich ostatnich chwilach. Pamiętam z pierwszego roku mojej kapłańskiej pracy spokój i opanowanie bólu pewnej chorej na chorobę nowotworową kobiety, która przyjmowała św. sakramenty. Podziwiałem jej opanowanie i spokój. Po kilku dniach prowadziłem jej pogrzeb. W ciągu wielu lat mogłem podziwiać pełną mądrości i spokoju postawę chorych, dla których cierpienie było szkołą dojrzewania do wieczności, szlachetności i ufności. Jednak inaczej żyje się i umiera w obliczu Boga inaczej w obliczu nicości.

    Ks. W. Kulbat

    Ks. Waldemar Kulbat
    Jak bronić się przed sektami?

    Sukcesy odnoszone przez sekty i tzw. nowe ruchy religijne wynikają często ze stosowania przez aktywistów sekt bardzo wyrafinowanych i przemyślnych metod werbowania i indoktrynacji. Osoby atakowane przez sekty zazwyczaj nie orientują się, że pewne zabiegi i wydarzenia są świadomie wyreżyserowane a one same stały się przedmiotem przemyślanych metod oddziaływania oraz psychologicznej i socjologicznej manipulacji. W wyniku zastosowania tych metod stopniowo sekty wymuszają przyjęcie przez daną jednostkę swoich norm , wzorów myślenia i ocen. Tego rodzaju działania są zupełnym przeciwieństwem praktyki Kościoła, w którym przynależność do wspólnoty wynika z przyczyn naturalnych /fakt urodzenia/, oraz występuje jedynie dążenie do świadomej akceptacji jego nauki. Do najbardziej niebezpiecznych nowych ruchów religijnych i sekt, które są określane jako kulty destrukcyjne należą m.in.: Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny, zwane w skrócie ISKCON, Kościół Zjednoczenia/ Moona/, Kościół Scientologii /Ron Hubbard/, Rodzina Miłości/ Dzieci Boże /David Berg/, Ruch Bhagwan /Śri Rajnisha/, Instytut Wiedzy Transcendentalnej /Maharishi Mahesh Yogi/, Misja Boskiego Światła /Maharaj Ji/, Ananda Marga /Bba Śri Andamurti/. Metody, które stanowią zagrożenie dla psychiki i życia duchowego człowieka, stosują także sekty i kulty nawiązujące do tradycji zachodniej psychologii humanistycznej oraz ideologii ruchów szamanistycznych.

    Metody działania sekt są wymienione w dokumencie watykańskim zatytułowanym : "Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwanie duszpasterskie". / W : L`Osservatore Romano, wyd. polskie, nr 5/79, 1986./. Dokument wymienia m.in. delikatny proces wprowadzania kandydata ze stopniowym odsłanianiem wymagań. Stosowane techniki nacisku takie jak "bombardowanie miłością", oferta pomocy żywnościowej czy leczniczej, rozdawnictwo darów, pieniędzy, nawet zastosowanie przez niektóre sekty flirtu, pochlebstwo. Ale obok tych metod pojawia się wymóg bezwarunkowego poddania się woli przywódcy. Następuje izolacja jednostki poprzez wyeliminowanie informacji z zewnątrz, odcięcie od rodziny, przyjaciół, czasopism, radia, telewizji a nawet opieki lekarskiej. Sekty stosują też metody przebudowy świadomości prowadzące do zaburzeń poznawczych /"bombardowanie intelektualne"/, stosują klisze blokujące myślenie refleksyjne, narzucają swoją własną logikę i argumentację jako niepodważalne. Dokument zauważa, że łatwym łupem sekty stają się osoby zarówno młode jak i starsze pozostające w nieładzie wewnętrznym. /wyrażając to językiem religijnym chodzi tutaj o życie w grzechu ciężkim/. W stosunku do tych osób stosowane jest odcięcie nowo pozyskanych od ich przeszłości, skupienie się, celem ich pozyskania i uzależnienia od sekty, na odchyleniach od normy w ich zachowaniach takich jak zażywanie narkotyków, dewiacje seksualne, wykorzystywanie ich zahamowań psychicznych. Bardzo skuteczną metodą jest utrzymywanie nowo zwerbowanych w ciągłej aktywności, poprzez ograniczanie im wyżywienia i snu, ciągłą obecność i kontrolę ze strony członków sekty, ustawiczne napominanie i szkolenie, których celem jest doprowadzenie nowo pozyskanych do stanu duchowej egzaltacji, zmienionej świadomości. W rezultacie zastosowania wymienionych powyżej praktyk następuje zlikwidowanie oporu i wymuszenie automatycznego posłuszeństwa wobec poleceń. Niektóre sekty do tego stopnia koncentrują się na osobie swojego przywódcy, że przyznają mu prerogatywy boskie. Pozyskiwanie nowych adeptów przez sekty jest również przedmiotem analiz socjologów. Elżbieta Hałas w swojej pracy "Konwersja. Perspektywa socjologiczna" / Lublin 1992/ przytacza teorię Loflanda, który wyodrębnia szereg faz w strategii oddziaływania sekty na jednostkę/ koncepcja konwersji do sekty jako "odfiltrowywanie"/. Na uwagę zasługuje zwłaszcza faza "chwytania" czyli nawiązywania kontaktów w miejscu publicznym i sprowadzania danej osoby na teren grupy. Po niej ma miejsce faza "nauczania", w której demonstrowanie kandydatowi na członka sekty zainteresowania i uczuć ma pomóc w przedstawieniu nauki sekty w jak najbardziej atrakcyjnym świetle. Trzecia faza to "kapsułkowanie" czyli zamknięcie pozyskanego kandydata we wspólnocie sekty polegające na jego wyizolowaniu. W fazie "kapsułkowania" chodzi o kontrolowanie sytuacji przez przywódców sekty, celem przezwyciężenia wszelkich wątpliwości kandydata. Temu zamierzeniu służy absorbowanie uwagi kandydata poprzez całodzienną aktywność, włączenie go w kolektywne działania grupy takie jak modlitwy, śpiewy, oraz zastosowanie takich środków jak dążenie do wyłączności przepływu informacji od nawracających do nawracanych, zmęczenie itp. Wszystkim tym zabiegom i czynnościom animatorów sekty towarzyszy " okazywanie miłości" i życzliwości kandydatowi. Ostatnią fazą jest angażowanie kandydata do sekty przez stopniowe wciąganie go do przyjętych wzorów uczestnictwa w grupie. Zastosowanie wyżej wymienionych strategii owocuje w postaci ukształtowania w osobie będącej przedmiotem manipulacji sekty poczucia przynależności do niej, bycia kimś specjalnym i potrzebnym. W rezultacie myśli o ewentualnym opuszczeniu sekty są określane jako "próba", "kuszenie", "działanie szatana". Jeżeli chodzi o działania /interakcje/ grupowe, to w świetle wspomnianej już koncepcji socjologicznej spełniają one następujące funkcje: Rewizja dotychczasowego systemu wierzeń, wypracowanie nowych struktur poznawczych /nowe schematy myślenia/; nowe wierzenia czy też nowe interpretacje są wzmacniane przez odpowiednie rytuały / np. pieśni, modlitwy/. Wszystkie te działania grupowe prowadzą do wytworzenia silnych więzi w grupie oraz prowadzą do wytworzenia oczekiwań co do doświadczenia specjalnych zdolności duchowych. Nasuwa się obecnie pytanie jaki jest rezultat zastosowania przez sektę wyżej podanych metod? Otóż w rezultacie powodzenia strategii sekty i przyłączenia danej osoby następuje zmiana osobowości tej jednostki /zwana psychomutacją/. Psychologowie wskazują, że tylko w jednym momencie osoba zagrożona manipulacją sekty ma możność podjęcia samodzielnej decyzji. Mianowicie gdy zastanawia się ona: pójść do nich czy nie? Dalsze decyzje już ze względu na siłę oddziaływania grupy i jej strategię wymykają się tej jednostce z rąk. Co następuje w wyniku powodzenia strategii sekty? Według opisu jednej z organizacji zajmujących się nowymi ruchami religijnymi/ czyli kultami destrukcyjnymi/ proces, który zostaje zainicjowany wejściem do sekty obejmuje całkowitą zmianę stosunku do otoczenia /które dotychczas widziane jako przyjazne naraz zostaje odbierane przez jednostkę jako wrogie/. Następuje radykalizacja wielu poglądów. /Np. przerwanie nauki, radykalny wegetarianizm/. Pojawia się "kompleks twierdzy"- nowo zdobyty wyznawca pragnie żyć wyłącznie wśród współwyznawców. Proces psychomutacji odbywa się w trzech etapach: Pierwszym z nich jest fascynacja nauką sekty, po nim następuje zniszczenie poczucia osobistego bezpieczeństwa oraz w rezultacie zbudowanie nowej tożsamości. Jean Ritchie w pracy :"Tajemniczy świat sekt i kultów"/ Książka i Wiedza 1994/, przytacza opracowaną przez Ośrodek Informacyjny do Spraw Sekt i Kultów listę kilkunastu wskaźników, których pojawienie winno stać się sygnałem ostrzegawczym dla rodziców względnie przyjaciół osób zagrożonych przez oddziaływanie sekty. U osób, które znajdują się pod wpływem sekty, można zaobserwować: "1. Nagłą wyraźną zmianę osobowości. 2. Osoby takie sprawiają wrażenie nieobecnych/ czasem jest to stan podobny do transu/. 3. Zamknięcie się w sobie i tajemniczość. 4. Posługiwanie się nowym językiem- żargonem sekty. 5. Nowy sposób odżywiania się. 6 Nowe kontakty towarzyskie. 7. Utratę poczucia humoru. 8. Utratę zdolności krytycznego spojrzenia. 9. Przesadny krytycyzm. 10. Przyjmowanie agresywnej postawy obronnej. 11. Zmianę naturalnej mimiki twarzy. 12.Utratę umiejętności abstrakcyjnego myślenia i nie używanie metafor, utratę płynności wypowiedzi i zmianę dotychczasowego sposobu formułowania myśli. 13. Ograniczenie zdolności do zawierania związków intymnych. 14. Brak uczuć i chłód w stosunkach z rodziną i przyjaciółmi. 15. Zmiany fizyczne- nagły spadek lub przyrost wagi spowodowany nieodpowiednią dietą, bezsennością, przemęczeniem.. 16. Zachowanie neurotyczne, psychotyczne, skłonności samobójcze. 17. Niezwykłe podniecenie i witalność. 18. Fascynacje nową literaturą." /Dz.cyt.,248-9/.

    W rzeczywistości, jak wyjaśnia to wspomniana organizacja istnieje duże zróżnicowanie reakcji emocjonalnych osób znajdujących się pod wpływem sekty. Część z nich w wyniku głębokiego uzależnienia od nowej grupy traci spokój i poczucie bezpieczeństwa, inne odczuwają niepokój i napięcie, przyjmują postawę obronną i stają agresywne, natomiast jeszcze inne stają się zupełnie bierne i zamknięte w sobie. W tym miejscu rodzi się pytanie: w jaki sposób rodzice i przyjaciele mogą pomóc osobie manipulowanej przez sekty lub kulty destrukcyjne? Stosowne porady możemy znaleźć w książce J. Prokop, Uwaga rodzice!- sekty, Oficyna wydawnicza Spar 1994. Według Autora rodzice nie powinni dać się zastraszyć sekcie, gdyż wiele działań sekty koliduje z przepisami prawa. Natomiast sytuacja staje się trudniejsza, gdy ofiara sekty jest osobą pełnoletnią, która ma prawo decydować o sobie. Przede wszystkim jeśli u podłoża odejścia młodego człowieka do sekty są braki i zaniedbania panujące w rodzinie tutaj muszą nastąpić zasadnicze zmiany. Rodzice winni się zastanowić, czy przyczyną odejścia ich dziecka do sekty nie są braki wewnętrzne w rodzinie. Często rodzice pochłonięci konsumpcjonizmem i egoistycznym stylem życia za mało uwagi poświęcają swoim dzieciom. Nagle okazuje się, że sprawy materialne to nie wszystko. Kiedy rodzice stwierdzą, że dziecko znajduje się pod wpływem sekty, najważniejszym staje się miłość, wspomnienia i to wszystko co zostało wpojone wcześniej. Najbardziej skutecznym środkiem może okazać się dyskusja, w której rodzice powinni przekazywać informacje o zasadach wiary katolickiej /zwłaszcza tych najbardziej kwestionowanych przez sektę/, o historii sekty i jej założycielu/ co zwykle jest skrzętnie przez sektę ukrywane/, oraz demaskować metody działania sekt. Rodzice lub przyjaciele winni dysponując odpowiednimi informacjami / książki na temat sekt, wycinki prasowe, relacje byłych członków sekt/ krytycznie zbadać argumentację i język, którymi posługuje się sekta, wykazywać brak wewnętrznej logiki w jej doktrynie. Inne problemy rodzi izolacja młodego człowieka od jego najbliższych, rodziny i przyjaciół. Specjaliści sugerują, że przy braku kontaktu osobistego należy podtrzymywać kontakt listowy. Wiele sekt zezwala na pewne formy kontaktu z rodziną celem wyłudzenia od niej pieniędzy dla sekty. Jednak pieniądze te służą na ogół propagandzie rekrutacji i werbowaniu dalszych kandydatów oraz umacniają pozycję sekty i jej przywódców.

    Na podstawie wskazówek amerykańskiej organizacji rodziców C.E.R.F./amerykańska inicjatywa rodzicielska/, w cytowanej pracy J.Prokopa, zostały sformułowane następujące dyrektywy dla rodziców pragnących pomóc swojemu dziecku w pokonaniu uzależnienia ze strony sekty. Poleca się przede wszystkim: Zapisywanie nazwisk, adresów, telefonów wiążących się z działalnością sekty. Zapisywanie chronologicznie wszystkich wydarzeń w formie krótkich notatek. Reagowanie na wszystkie ustne i pisemne próby kontaktu ze strony dziecka, jasne określenie swojego stanowiska. Należy okazać, że jest się nie przeciw dziecku, lecz przeciw sekcie. Należy unikać wszelkich wypowiedzi, które mogłyby być odczytane jako groźby. Nie powinno się wydawać z domu żadnych dokumentów a tylko kopie. Nigdy się nie należy poddawać. Żadna manipulacja psychologiczna nie jest w stanie zniweczyć rezultatów wychowania w rodzinie. Należy dążyć do zjednoczenia swoich wysiłków z innymi rodzicami, którzy przeżywają podobne problemy ze swoimi dziećmi tworząc inicjatywę rodzicielską co może zaowocować uzyskaniem poparcia ze strony innych osób czy też instytucji publicznych. Rodzice nie powinni się dać oswoić sekcie przez przyjmowanie zaproszeń na ich święta lub imprezy./ Prokop, dz.cyt.,98/. Cytowana książka podaje przekonujące przykłady dialogu z osobą zagrożoną manipulacjami stosowanymi przez sektę. Z przedstawionych powyżej informacji wynika wniosek, iż działania sekt oraz stosowane przez nie metody mogą wywierać i faktycznie wywierają destrukcyjny wpływ na osobowość jednostki, mogą przyczyniać się do dezintegracji rodzin i społeczeństwa. Natomiast z analizy doktryn sekt wynika, że są one dalekie od nauki Chrystusa i Kościoła. Dlatego :"Niezbędne jest ostrzeganie wiernych, szczególnie młodych, aby mieli się na baczności, a nawet zorganizowanie fachowego poradnictwa, opieki prawnej itd." /Sekty albo nowe ruchy religijne...art. cyt.par.4/. Nie można poprzestać na potępianiu sekt i ich zwalczaniu, oraz traktować członków sekt jako jednostek "zaprogramowanych" wbrew swojej woli. Jak mówi wspomniany dokument :"Żadne problemy dotyczące sekt nie powinny osłabiać naszego zapału dla sprawy ekumenizmu pośród wszystkich chrześcijan".

    Podstawowa literatura:1. Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwanie duszpasterskie. W: L/Osservatore Romano, wyd.polskie, nr 5/79,1986,s.3 ns.2. Elżbieta Hałas, Konwersja. Perspektywa socjologiczna. Norbertinum, Lublin 1992.3. Jean Ritchie, Tajemniczy świat sekt i kultów. Książka i Wiedza, 1994.4. John Prokop, Uwaga rodzice: -sekty, Oficyna Wydawnicza "Spar", Warszawa 1994.5. Maurice C.Burrel, Wyzwanie kultów. John Allan, Medytacja transcendentalna- kosmiczne szalbierstwo. Yoga -analiza chrześcijańska, W: Nie wszyscy są jednego ducha. PAX Warszawa 1988.6. Mitch Pacwa, Katolicy wobec New Age, WAM, Kraków 1994.7. Ks. Jeffrey J. Steffon, Satanizm jako ucieczka w absurd, WAM Kraków 1993.8. Josh Mc Dowell, Don Stewart, Oszukani, W co wierzą kulty i jak przyciągają wyznawców? Pojednanie Lublin 1994.9. Osvaldo D. Santagada i inn., Wspólnoty kościelne, niezależne grupy religijne, sekty. Verbinum Warszawa 1994.10. Cesar Vidal Mansanares, Prekursorzy Nowej Ery. Verbinum, Warszawa 1994.11. Bp.Zygmunt Pawłowicz, Kościół i sekty w Polsce. Gdańsk 1992.12. John Allan, John Butterworth, Myrtle Langley, Wiary i wyznania. Wydawn. Solis Warszawa 1994.

    /Art. publikowany w: ks. Waldemar Kulbat, "Kościół a wyzwania demokracji", Warszawa 1996, ss. 131-136/.

    DUCHOWA ADOPCJA

    Czym jest duchowa adopcja?

  • modlitwą w obronie poczętego życia
  • osobistym wypełnianiem Jasnogórskich Ślubów Narodu
  • pomocą dla osób cierpiących z powodu grzechu aborcji
  • przejawem religijności Polaków,
  • uwrażliwieniem społeczeństwa na wartość życia,
  • zadośćuczynieniem dla osób cierpiących z powodu aborcji,
  • poszerzeniem kręgu obrońców życia,
  • wsparciem adopcji prawnej po narodzeniu dziecka.

  • Historia
    Dzieło Duchowej Adopcji powstało po objawieniach w Fatimie, stając się odpowiedzią na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce. W roku 1987 r. ojcowie paulini w kościele Świętego Ducha w Warszawie rozpoczęli dzieło Duchowej Adopcji, które miało być jedną z form wypełniania Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Duchową Adopcję propagowaną w Polsce pobłogosławił Ojciec Święty Jan Paweł II w liście skierowanym do ks. prałata Franciszka Kołacza, Krajowego Moderatora Ruchu Domowego Kościoła.

    Zasady
    Zasady Duchowej Adopcji są proste. Jest to modlitewne zobowiązanie złożone najlepiej przy ołtarzu, podjęte przez konkretną osobę w intencji jednego dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Imię tego dziecka jest znane jedynie Bogu. Przez dziewięć miesięcy osoba podejmująca Duchową Adopcję ogarnia modlitwą dziecko i jego rodziców, prosząc Boga o szczęśliwe jego narodzenie. W ten sposób staje się duchowym rodzicem tego dziecka. Na modlitwę Duchowej Adopcji składa się jeden dziesiątek Różańca Świętego, codzienna modlitwa, której tekst podajemy, oraz dodatkowa dowolna ofiara czy wyrzeczenie - jak post lub walka z nałogiem.
    Duchową Adopcję może podjąć każdy. Najpierw można objąć modlitwą tylko jedno dziecko. Po jej zakończeniu można adoptować duchowo kolejne, pod warunkiem dopełnienia poprzednich zobowiązań. Należy pamiętać o codziennym wypełnianiu przyrzeczeń, w razie jednorazowego zapomnienia trzeba wydłużyć okres modlitwy o jeden "zapomniany" dzień. W przypadku dłuższej przerwy, modlitwę trzeba podjąć na nowo od początku. Po zdecydowaniu się na duchowa adopcje należy złożyć prywatne przyrzeczenie. Powinno się tego dokonać przed wizerunkiem Ukrzyżowanego lub Matki Najświętszej.

    Formuła przyrzeczenia
    Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci, wiedziony(a) pragnieniem niesienia pomocy w obronie nienarodzonych, (ja, ....................) postanawiam mocno i przyrzekam, że od dnia .................... w Święto / Uroczystość .................... biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy każdego dnia modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.

    Postanawiam:

  • odmówić codzienną modlitwę w intencji nienarodzonego
  • codziennie odmówić jedną tajemnicę różańca
  • przyjąć nadto (nieobowiązkowo) postanowienia
  • Modlitwa codzienna Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki,
    Maryi, która urodziła Cię z miłością,
    oraz za wstawiennictwem św. Józefa,
    człowieka zawierzenia, który opiekował
    się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji
    tego nie narodzonego dziecka, które duchowo
    adoptowałem, a które znajduje się
    w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę,
    daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje
    dziecko pozostawili przy życiu, które
    Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

    Fragment Jasnogórskich Ślubów Narodu
    "Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady. Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak nasi ojcowie walczyli o byt i wolność narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelakiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu."

    Pomocne adresy
    Centralny Ośrodek Krzewienia Duchowej Adopcji - Jasna Góra,
    ul. Kordeckiego 2 p. 108, 42-225 Częstochowa
    tel. (034) 365-66-88, 365-67-28
    Źródło: www.adonai.pl

    Nasze Narzeczeństwo

    Narzeczeństwo to piękny czas, podarowany przez Pana Boga dwojgu ludziom, bardzo decydujący dla rozwoju ich przyszłego małżeństwa. Jako narzeczeni wkroczyliśmy na drogę bliższego przygotowania do sakramentu małżeństwa w Boże Narodzenie 1996 roku. Małżeństwem jesteśmy od 9 lat. W jaki sposób przygotowywaliśmy się do tego nowego etapu naszego życia? Nasza bliższa znajomość trwała około czterech lat. To przede wszystkim okres studiów, jakie rozpoczęliśmy w Warszawie. Jako studenci zaangażowaliśmy się w działalność duszpasterstwa akademickiego. Uczestnictwo w życiu duszpasterstwa umocniło przede wszystkim naszą wiarę, poznaliśmy wspólnych znajomych, z którymi nadal utrzymujemy kontakt. Podejmując działania na rzecz wspólnoty Kościoła, mogliśmy się wzajemnie poznawać w różnych sytuacjach, uczestniczyć w wycieczkach i dobrej zabawie.

    Niekiedy młodzi ludzie próbują przekonać, że jedynie mieszkając razem, mogą się dobrze poznać. Tymczasem możliwość poznawania się poprzez wspólne zamieszkanie przed ślubem jest bardzo ograniczona, a już na pewno nie zagwarantuje nam to udanego małżeństwa. Nie uzyskamy choćby odpowiedzi na żadne z poniższych, bardzo przykładowych pytań: jak zachowa się współmałżonek, kiedy po całym dniu pracy będzie musiał czuwać w nocy przy chorym dziecku lub czy przetrwa nasza miłość, gdy przyjdzie zmierzyć się z cierpieniem, jakim jest śmierć upragnionego dziecka lub jego nieuleczalna choroba, jak wytrwać w wierności małżeńskiej, kiedy konieczne okazuje się pozostawanie we wstrzemięźliwości seksualnej przez okres ciąży i leczenia po powikłanym porodzie - skoro nie udało się wytrwać w czystości przedmałżeńskiej. Poza tym mogą pojawić się choroby, uzależnienia, brak pracy... To lista niekończących się pytań i problemów, wobec których po ludzku człowiek staje bezradny i jedynie miłość małżeńska, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament oraz siłę, jest w stanie przetrwać wszelkie trudności i cierpienia. Oprócz duszpasterstwa akademickiego polecamy młodym ludziom wspólną wyprawę na pątniczy szlak, np. do Częstochowy. Pielgrzymując w grupie bliskich znajomych, przemierzaliśmy tę drogę wiele razy. To podczas pielgrzymki, uczestnicząc każdego dnia w Eucharystii, stawaliśmy się bliżsi sobie w jedności z Jezusem, który jest miłością. Uczyliśmy się wspólnej modlitwy, modlitwy za siebie nawzajem, wspierania się w momencie, kiedy druga osoba traci siły, a na miejscu odpoczynku trzeba jeszcze rozbić namioty, przynieść wody, zrobić kolację... Bliższe przygotowywanie się do sakramentu małżeństwa to nasz udział w katechezach, wykładach dla narzeczonych. Zachęcamy młodych, studiujących i mieszkających w dużych miastach, aby poszukali na uczelniach, w parafiach, w klasztorach informacji dotyczących spotkań przedmałżeńskich i z nich skorzystali. W wielości propozycji z łatwością można odnaleźć takie spotkania, które spełnią nasze oczekiwania. Młodym ludziom z mniejszych miasteczek polecamy katechezy w swoich parafiach oraz wspólne czytanie książek. W obecnych czasach nie stanowi żadnego problemu dotarcie do dobrej książki o rodzinie. Ojciec Święty Jan Paweł II, zatroskany o rodziny, napisał w roku 1994 List do Rodzin, a nieco później adhortację o zadaniach rodziny chrześcijańskiej we współczesnym świecie "Familiaris consortio". Polecamy również rozprawę filozoficzną "Miłość i odpowiedzialność", w której ks. Karol Wojtyła daje odpowiedzi na najbardziej intymne problemy młodych ludzi.

    Wracając do spotkań przygotowujących, dane nam było wspólnie ukończyć kurs naturalnego planowania rodziny. Nie była to pogadanka, ale wielogodzinny cykl spotkań, podczas których doświadczone małżeństwo przekazywało nam swoją wiedzę na temat metod naturalnych.

    Jakie znaczenie ma obecnie otrzymana wówczas wiedza, a jakie po latach zdobyte doświadczenie? Odpowiemy za Ojcem Świętym Janem Pawłem II: "Styl życia wywodzący się z praktykowania okresowej wstrzemięźliwości prowadzi współmałżonków do pogłębienia wzajemnego poznania i osiągnięcia harmonii ciała, umysłu i ducha, która ich wzmacnia i pożywia w nieustannej wędrówce przez życie". Nie oznacza to, że nigdy nie przeżywaliśmy żadnych trudności, ale zawsze staraliśmy się poprzez uczestnictwo w sakramencie pojednania (kierownictwo duchowe, wspólny spowiednik) i w Eucharystii czerpać łaskę do ich pokonywania. Dziś coraz częściej korzystamy z wiedzy i doświadczenia dotyczącego umiejętności wyznaczania okresu płodności, by pomagać zaprzyjaźnionym małżonkom, którzy mają problemy z poczęciem dziecka.

    Narzeczeństwo to również czas na wzajemne poznawanie zainteresowań, upodobań, poprzez chodzenie nie tylko na katechezy, lecz również do kina, teatru, na zabawy, spacery. Czas, by pokochać różnice. Uwierzcie, nie wszystkie bowiem są złe, miłość je pokonuje. "Najważniejsze jest, by mieć tę samą koncepcję miłości i ten sam cel życiowy: pragnienie Boga i wieczności" - jak pisze Antoni Carol w książce "Inżynieria miłości". Bardzo ważne jest także bezpośrednie już przygotowanie ceremonii ślubu. Wspólnie przygotowywaliśmy modlitwę wiernych, czytania, a także uroczyste przeprowadzenie Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi. Po zawarciu ślubu wspólnie odczytaliśmy Akt Poświęcenia Rodziny Najświętszym Sercom, następnie podarowaliśmy: mąż - żonie obraz Niepokalanego Serca Maryi, żona - mężowi obraz Serca Pana Jezusa. Intronizację zakończyliśmy słowami: "Przenajświętsze Serce Jezusa, przyjdź Królestwo Twoje, przez Niepokalane Serce Maryi". Więcej informacji na temat intronizacji można znaleźć w książce Ewy Hanter "Intronizacja Serca Jezusowego w rodzinie", z której korzystaliśmy.

    Nie wiemy, jak będą wyglądały kolejne dni naszego małżeństwa. Mamy dwoje dzieci, doświadczyliśmy bardzo wiele radości, ale i zetknęliśmy się z cierpieniem. Każdego dnia, modląc się za siebie nawzajem, powierzamy swoją rodzinę Bożej opiece. Podobno dobry początek przygotowuje dobrą przyszłość. Nie zmarnujcie, narzeczeni, tego czasu.
    Kasia i Marek

    Do małżeństwa trzeba się przygotować...

    Nie jest łatwo młodym ludziom, żyjącym w obecnej dobie, z odwagą i nadzieją patrzeć na swoją przyszłość, marzyć o udanym życiu małżeńskim. Wielu młodych boi się małżeństwa. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest bardzo duża ilość rozwodów, rozpadów związków, bardzo często już w pierwszych latach ich istnienia. Trzeba więc zadawać pytania: jak dobrze przygotować się do małżeństwa, aby przeżyć je w upragnionym szczęściu, w miłości, z radością i zrozumieniem? Czy w ogóle istnieje recepta na udane małżeństwo? Z wielkim przekonaniem pragnę zapewnić młodych Czytelników, że możliwe jest dobre przygotowanie się do małżeństwa, nawet jeśli związek rodziców nie może stanowić pozytywnego przykładu. Istnieje też recepta mocno podnosząca prawdopodobieństwo sukcesu w małżeństwie. Jest to w zasadzie złota recepta gwarantująca szczęście w małżeństwie pod warunkiem, że będzie się konsekwentnym w jej realizacji. W przedstawionych rozważaniach postaram się odpowiedzieć na postawione pytania. Zapewne nie uda się to w jednej części, ale nie żałujmy miejsca i czasu, gdyż zamierzamy zmierzyć się z zagadnieniami dla nas wszystkich fundamentalnymi, warunkującymi wszystko, co w życiu robimy. Tak jest w rzeczywistości: od jakości małżeństwa zależy jakość każdego z nas, jakość rodziny, parafii i całego narodu!

    Jak dobrze przygotować się do małżeństwa?

    Najpierw potrzebne jest uświadomienie sobie, że konieczny jest konkretny trud i czas na zdobycie zasobu wiedzy, przyswojenie sobie pewnych treści merytorycznych. Jest rzeczą dziwną i smutną, że potrafimy bardzo dużo czasu i zaangażowania poświęcić na zdobycie umiejętności posługiwania się komputerem, językiem, pojazdem, na podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych, sprawności fizycznej, a niewiele konkretnego czasu angażujemy w przygotowanie się do zadania, które jest najważniejsze. Tak, wszystko, co robimy, zamierzamy robić, jest ważne i potrzebne, ale najważniejsze jest małżeństwo i trzeba się do niego bardzo dobrze przygotować. Bardzo często po głoszonych naukach dla małżonków słyszę słowa: gdybyśmy wiedzieli to wcześniej! Gdyby nam ktoś to wcześniej powiedział! Wybrzmiewa tu też pewien żal, że zapewne uniknęłoby się wielu trudnych, przykrych sytuacji, jeśli posiadałoby się konkretną wiedzę. Właśnie wiedzę. Niestety, wielu patrzy na małżeństwo, na miłość i szczęście z nastawieniem: jakoś to będzie. Nie! Szczęśliwe małżeństwo to nie dar, to nie przypadek, to sukces, wielokrotnie okupiony wielkim trudem, wysiłkiem, dziesiątkami wyrzeczeń. W pierwszej kolejności potrzebne jest więc uświadomienie sobie konieczności podjęcia systematycznej pracy kształceniowej i samokształceniowej, ułożenie planu rozwoju, można powiedzieć: w kierunku małżeństwa.

    A teraz konkretne treści do przyswojenia.

    1. Jednoznacznie odrzucić myślenie o życiu w jakiejkolwiek formie związku partnerskiego, która nie jest małżeństwem sakramentalnym. A więc żaden wolny związek, wspólne zamieszkanie "na próbę", związek z osobą po rozwodzie! Tylko małżeństwo sakramentalne gwarantuje pełny, optymalny rozwój miłości ku prawdziwemu, pełnemu szczęściu. Każdy inny sposób realizacji życia we dwoje jest gorszy, zakłamany i zmierzający ku zniszczeniu. Bardzo proszę dostrzec, że nie odnoszę się do istniejących związków niesakramentalnych, lecz proszę i przestrzegam młodych ludzi, bez doświadczeń w tej dziedzinie, będących dopiero na starcie wspólnej drogi życiowej, przed komplikowaniem sobie życia. Małżeństwo sakramentalne jest najpiękniejszą drogą życia mężczyzny i kobiety, gdyż opiera się na odniesieniu do Jezusa, umożliwia Jego stałą obecność. Taki stan rzeczy jest związany z nieograniczonymi możliwościami rozwoju wszelkich relacji miedzy żoną a mężem. Daje możliwość korzystania z wielkich dóbr duchowych, które zawsze przyczyniają się do udoskonalania ludzkich dążeń. Rozsądek podpowiada, że powinno wybierać się rozwiązania najlepsze. Stwórzmy hasło reklamowe: "Małżeństwo - wybierz, co najlepsze", albo: "Małżeństwo - nie dla idiotów", czy może: "Wolny związek - prawie małżeństwo. Prawie robi wielką różnicę". Ponieważ zajmujemy się tym zagadnieniem jako osoby wierzące w Chrystusa, uznające wielkość i wartość Kościoła katolickiego, przypomnijmy sobie, co na ten temat mówi nam Katechizm:

    "Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową" (KKK nr 1631).

    Określenie to("wolny związek") jest zwodnicze: co może oznaczać związek, w którym ludzie nie podejmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w odniesieniu do drugiej osoby, do samego siebie lub do przyszłości?

    Określenie "wolny związek" odnosi się do różnych sytuacji, takich jak: konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań (por. Jan Paweł II, adhortacja apostolska "Familiaris consortio", 81). Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa, niszczą samo pojęcie rodziny, osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem moralnym. "Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej" (KKK nr 2390). Za wielką tragedię uznaję sytuację, kiedy wierzący młodzi ludzie, często regularnie praktykujący, podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu, uzasadniając to wielorakimi korzyściami, zupełnie nie dostrzegając, że stoi to w sprzeczności z nauką Jezusa i Kościoła, że jest to trwanie w śmiertelnym grzechu. Często owo wspólne zamieszkiwanie bez ślubu dokonuje się za przyzwoleniem katolickich rodziców, również naiwnie mówiących: a cóż w tym złego, przecież to dzisiaj takie modne, wszyscy tak robią. Straszne słowa, potwierdzające brak odpowiedzialności rodziców za zbawienie swoich dzieci!

    2. Za nadrzędną wartość w okresie przed zawarciem małżeństwa należy uznać trwanie w czystości. Wiem, że wielu młodych ludzi ma alergię na słowa: czystość przedmałżeńska. Nie dziwię się: to wartość, na zniszczeniu której najbardziej zależy szatanowi, a nasze odczucia są efektem jego skutecznej propagandy, ośmieszającej ten stan. Prawie się to dzisiaj udało przeciwnikowi Boga. Zaproszenie do trwania w czystości do dnia ślubu, do uznania dziewictwa za największy dar, jaki małżonkowie mogą sobie złożyć na początku swojej wspólnej drogi, napotyka ogromny i niestety irracjonalny opór w świadomości młodzieży. Jakże często doznaję wręcz zdumienia, kiedy rozmawiając o tym z młodymi ludźmi, dostrzegam w nich narastanie oporu i emocji, zamykanie się na racjonalne, rzeczowe argumenty. Często jest to młodzież angażująca się w działalność różnych grup parafialnych, chodząca na pielgrzymki, często wyjeżdżająca na rekolekcje! Szatan zaciera ręce...

    Moje argumenty są bardzo konkretne. Po pierwsze: Dekalog, jego szóste przykazanie. Pamiętać trzeba, że cudzołóstwo to wszelki seks pozamałżeński. Często młodzi ludzie myślą, że łamanie tego przykazanie dokonuje się tylko przez zdrady małżeńskie, a podejmowanie współżycia przed ślubem, tym bardziej w narzeczeństwie, kiedy jest się już ze sobą bardzo blisko uczuciowo, nie jest cudzołóstwem. Często młodzi ludzie mówią: ponieważ się kochamy, to możemy. Konieczne jest też otwarcie się na prawdę, że Dekalog jest zbiorem praw naturalnych, których zaistnienie w społecznościach ludzkich gwarantowało najwłaściwsze relacje, chroniło i zabezpieczało przed wielorakimi konsekwencjami. Jest to zbiór praw dla dobra człowieka, a nie dla jego zniewolenia, ograniczenia. Prawa gwarantujące optymalny rozwój jednostki i wspólnoty. W Kazaniu na Górze Jezus nie znosi Dekalogu, a dopowiada słowa mające na celu ułatwienie nam realizacji i dostrzeżenia motywacji. W odniesieniu do tego przykazania Jezus mówi: "Słyszeliście, że powiedziano: 'Nie cudzołóż!' A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła" (Mt 5, 27-30). Nie są to słowa mające na celu pognębienie nas, utrudnienie życia, ale ułatwiające poruszanie się w zagmatwanej rzeczywistości. Po prostu unikanie wszystkiego, co potęguje pożądliwość, sztucznie pobudza zmysły, jest dla naszego dobra. Jakże aktualne są te słowa dzisiaj, kiedy źródeł pobudzania pożądliwości jest tak wiele. Nie ma lepszego znawcy ludzkiej natury od Chrystusa, dlatego nie dziwmy się, że są tu użyte tak stanowcze słowa. Chodzi o uchronienie nas przed strasznymi konsekwencjami. Wszyscy katoliccy księża egzorcyści potwierdzają, że obecnie ogromna większość zniewoleń i opętań młodych ludzi przez szatana swoją przyczynę ma w stałych wykroczeniach przeciwko czystości w postaci oglądania pornografii, samogwałtu, seksu przedmałżeńskiego. Jest to stałe trwanie w grzechu śmiertelnym, wielokrotnie z ukrywaniem takich zachowań w czasie spowiedzi.

    I znowu popatrzmy, co na ten temat mówi Katechizm:

    "Narzeczeni są powołani do życia w czystości przez zachowanie wstrzemięźliwości (1632). Poddani w ten sposób próbie, odkryją wzajemny szacunek, będą uczyć się wierności i nadziei na otrzymanie siebie nawzajem od Boga. Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu w czystości" (KKK nr 2350).

    Zachęcam także do przeczytania pozostałych punktów Katechizmu dotyczących tej dziedziny, szczególnie od 2351 do 2359.

    Pragnę bardzo mocno zachęcić do wytrwania w czystości wbrew lansowanym poglądom. Może warto właśnie tak podejść do tego zagadnienia: wytrwam w czystości, ponieważ do tego zachęca mnie Jezus, a wiem, że On pragnie mojego prawdziwego dobra. Ponieważ nie jest to łatwe, dlatego warto intensywnie wspierać się środkami nadprzyrodzonymi: regularna spowiedź, modlitwa w intencji wytrwania, jak najczęstszy pełny udział we Mszy św. W tej części już wystarczy. Jeszcze raz zachęcam do zaangażowania konkretnego trudu w dobre przygotowanie się do małżeństwa, pamiętając, że to właśnie ono jest dla każdego z nas najlepszą formą przeżycia ziemskiej wędrówki.
    Mieczysław Guzewicz

    Skuteczna walka z depresją

    Przynajmniej raz w życiu depresja dotyka co czwartą kobietę i co ósmego mężczyznę na świecie Światowa Organizacja Zdrowia umieszcza depresję na 4. miejscu wśród najważniejszych problemów zdrowotnych na świecie. Według szacunków, w 2020 r. to depresja stanie się drugim - po chorobie wieńcowej - powodem niepełnosprawności. Choć nieleczona depresja zdecydowanie obniża jakość i długość życia, jej wykrywalność ciągle jest niewielka. Tymczasem uczeni - psychologowie i psychiatrzy - podkreślają, że depresję można obecnie bardzo skutecznie i bezpiecznie dla pacjenta leczyć.

    Gdy człowiek odczuwa smutek i przygnębienie, spadek zainteresowań i energii, brak przyjemności, ogólne zmęczenie i stan ten utrzymuje się przez co najmniej dwa tygodnie - można podejrzewać u niego występowanie klinicznego zespołu depresyjnego - tłumaczyli specjaliści podczas specjalnej sesji naukowej zorganizowanej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Objawy dodatkowe to zmniejszenie aktywności, poczucie bezradności, beznadziejności, winy, powracające myśli o śmierci, pragnienie śmierci i wynikające z niego zachowania samobójcze. Może dochodzić do tego zmniejszona zdolność koncentracji, zapamiętywania, podejmowania decyzji, co bardzo utrudnia życie zwłaszcza osobom wykonującym pracę umysłową.

    W Polsce na depresję choruje kilkaset tysięcy osób rocznie. W USA - kilkanaście milionów. - Oblicza się, że 15-20 lat temu, gdy jeszcze nie istniały nowoczesne leki przeciwdepresyjne, co czwarty chory na depresję ginął w wyniku zamachu samobójczego, obecnie - co dziesiąty - wskazuje prof. Halina Marmurowska-Michałowska, psychiatra. - Jest to w dalszym ciągu wysoki wskaźnik mimo coraz lepszego diagnozowania i leczenia - dodaje.

    Statystyki wskazują, że depresja jest przede wszystkim problemem ludzi w wieku podeszłym. Cierpi na nią co 7. pacjent po 60. roku życia. Jednak najnowsze badania wskazują, że depresją dotknięte są także dzieci i młodzież.

    - Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku dominował pogląd, że depresja nie istnieje u dzieci - podkreśla dr Maria Oleś z Instytutu Psychologii KUL. - Późniejsze badania zmieniły to nastawienie i doprowadziły do ukształtowania się poglądu o podobieństwie depresji u dzieci, młodzieży i dorosłych. Istniejące różnice wynikają raczej ze względów rozwojowych i środowiskowych. Przyczyny depresji są bardzo zróżnicowane. Mogą to być czynniki socjalne, jak np. osamotnienie czy żałoba, zła sytuacja materialna, utrata pracy, niekorzystne czynniki życiowe. Oczywiste są czynniki psychologiczne, jak sytuacje konfliktowe przeżywane często w połączeniu z zaburzeniami osobowości, wiadomość o chorobie somatycznej powodująca uraz psychiczny prowadzący do depresji.

    Czynniki biologiczne

    - Depresja ma też swoje uwarunkowania typowo biologiczne, o czym zwłaszcza w gronie psychologów myśli się dość rzadko albo wręcz nie bierze się pod uwagę - uważa prof. Marmurowska-Michałowska. Chodzi o obciążenia genetyczne, nadużywanie alkoholu bądź substancji psychoaktywnych. - Substancje te ludzie stosują na ogół, żeby poczuć się lepiej, poprawić nastrój, co jednak po dłuższym stosowaniu prowadzi do uszkodzeń na poziomie biologicznym - twierdzi uczona.

    Przyczyną depresji mogą być też leki. Depresjogenne są np. niektóre leki na obniżenie ciśnienia. Także niektóre środki antykoncepcyjne zakłócające metabolizm powodowały stany depresyjne. Gdy depresji towarzyszą niekorzystne objawy somatyczne, może występować tzw. depresja maskowana. Objawy depresyjne są w tym przypadku zaznaczone bardzo dyskretnie, natomiast na pierwszy plan wysuwają się inne objawy o charakterze somatycznym. Są one różne, np. bólowe, które imitują choroby somatyczne - kardiologiczne, gastrologiczne i inne.

    Ostrożnie z diagnozą

    Zdaniem psychiatrów, istnieje dziś problem uzyskania prawidłowej diagnozy depresji. Powodem jest nastawienie wielu lekarzy rodzinnych, którzy eliminują czynnik psychiczny czy psychologiczny jako przyczynę dolegliwości, z którą zgłasza się pacjent. Właściwej diagnozy nie ułatwia także lęk samego pacjenta przed piętnem człowieka objętego pomocą psychologiczno-psychiatryczną. W Polsce brak stosownych badań przesiewowych, które mogłyby być prowadzone na poziomie gabinetu lekarza rodzinnego.

    - A jeśli stany depresyjne są już rozpoznane w gabinecie lekarza rodzinnego, to pacjentom podaje się najczęściej leki uspokajające, nasenne, poprawiające jedynie niektóre elementy obrazu klinicznego depresji, natomiast nie leczy się depresji w sposób kompleksowy - wskazuje prof. Marmurowska-Michałowska. - Na domiar złego często powodują one uzależnienie pacjenta od tych substancji - dodaje. Tymczasem depresję można obecnie skutecznie leczyć. - Podkreślam z całą mocą, że leczenie depresji jest dziś bezpieczne, a leki depresyjne nie powodują uzależnienia - akcentuje prof. Marmurowska-Michałowska. - Należy ostrzegać ludzi przed stosowaniem środków uspokajających i nasennych, masowo i często bez sensu zapisywanych w gabinetach lekarskich.
    Adam Kruczek

    Znaczenie stroju

    Psychologia porozumiewania się zwraca uwagę na komunikację niewerbalną. Jednym z istotnych jej elementów jest strój. Za jego pomocą możemy wyrazić przynależność do określonej grupy, szacunek dla człowieka, żałobę, świętowanie. Poprzez strój wyrażamy też samych siebie. Jest on istotną formą naszego obrazu, formą przedstawienia siebie i własnych odniesień do innych.

    Niewłaściwym strojem można popełnić faux pas. Nietaktem mogącym wywołać szok u współbiesiadników jest przybycie na wytworne, wieczorowe przyjęcie w jeansach. Podobne zaskoczenie wzbudzi przyjście na ognisko w sukni balowej i w szpilkach. Ubiór na wycieczkę czy boisko inaczej wygląda niż strój do teatru. Wybierając się na wyprawę turystyczną powinniśmy dostosować ubiór do warunków pogodowych i terenowych. Strój na lekcje WF powinien zapewnić wygodę i bezpieczeństwo przy wykonywaniu ćwiczeń. Przy szczególnie uroczystych okazjach poprzez strój powinniśmy wyrazić elegancję i podniosły nastrój. Rolę ubioru podkreśla nawet Pismo Święte, wzywając: "oddajcie pokłon odziani w święte szaty" (Ps 96, 9a), albo stawiając pytanie z napomnieniem: "jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?" (Mt 22, 12).

    Nauka o stroju w życiu człowieka jest i powinna być istotnym elementem wychowawczym. Jest to przede wszystkim zadanie rodziców, ale także nauczycieli i wychowawców. Umiejętność dobrania stroju do okazji jest elementem zasad dobrego tonu (bon ton). Reguły savoir-vivre - zachęcające do tego, by "wiedzieć, jak żyć" - podają również elementarne wskazówki dotyczące tego, jak się ubrać. Niewłaściwym strojem można dać o sobie samym negatywną opinię, można kogoś urazić, zlekceważyć albo poniżyć. Tego kulturalny człowiek powinien unikać. Umiejętność współistnienia z innymi wymaga zwrócenia uwagi na własny wygląd zewnętrzny. Zaniedbania i niestosowności

    Wygląd wielu współczesnych ludzi dowodzi braku podstawowej wiedzy na temat roli stroju. To prawda, że znaczna część polskiej elity została wymordowana podczas wojny. Niewykluczone, że socjalistyczna edukacja mas stępiła wrażliwość na estetykę, a liberalizm przyczynił się do krzykliwego odrzucania kanonów. Wydaje się też, że starsze pokolenie popada czasem w wychowawczą bierność i nie przekazuje młodzieży podstawowych zasad, do których należy też dbałość o własny wygląd i znaczenie ubioru. Dowodzą tego różne sytuacje z życia. Jeżeli w procesji Bożego Ciała dwunastoletnia dziewczyna, idąca obok swej matki, ubrana jest w koszulkę typu T-shirt i obcisłe legginsy, to znaczy, że wychodząc z domu, matka w ogóle nie zwróciła uwagi na to, jak wygląda jej dziecko. Być może:

  • zupełnie się tym nie interesuje,
  • nie dba o to,
  • sama nie wie, jak być powinno,
  • nie wierzy we własne oddziaływanie wychowawcze: "bo córka i tak zrobi wszystko, co zechce",
  • dawno porzuciła prawo i obowiązek wychowywania własnych dzieci,
  • uznaje daleko idącą dowolność, współczesny trend "róbta, co chceta" i uleganie trywializującej wszystko swobodzie.
  • Prawda jest tymczasem taka, że opisany wyżej strój nadaje się na boisko sportowe, ale nie dla podkreślenia doniosłej chwili i wyrażenia hołdu swemu Zbawcy. Rolą rodziców jest zwrócenie uwagi na odmienność sytuacji, jaką tworzą np. zawody sportowe, a jaką uroczystość religijna. To od rodziców dziecko ma prawo spodziewać się pomocy w dostosowaniu stroju do okoliczności.

    Czasami zdarza się widzieć ubranych chłopców w koszulki z podobizną demonów z zakrwawionymi kłami czy wulgarnymi bądź pornograficznymi obrazami. Skłania to do postawienia pytania: Czy rzeczywiście jest świadomym wyborem i wolą rodziców oddziaływanie na ich dziecko tego typu treści? Czy jest to raczej całkowita obojętność, bierność, zaniedbanie wychowawcze od wczesnego dzieciństwa i brak miłości? Któż bardziej niż rodzice powinien kochać dzieci? Miłość zaś wymaga ochrony przed złem, a nie poddawania złym oddziaływaniom tych, którzy sami tego zła nie rozumieją bądź obronić się przed nim nie potrafią.

    Coraz bardziej szerzy się, także w Polsce, nieprzyzwoita tendencja pokazywania się z odsłoniętymi brzuchami, pępkami, znaczną częścią obnażonych pleców i bioder. Niektórzy zauważają, że coraz trudniej kupić normalnej długości bluzki czy spodnie nie będące "biodrówkami". Skąd jednak młodzież ma wiedzieć, że to niestosowne:

  • jeśli nikt starszy jej tego nie powie,
  • skoro rodzice dają pieniądze na takie stroje,
  • skoro nauczyciel w szkole milczy, widząc taki ubiór uczennicy,
  • a nawet ksiądz nie wyraża dezaprobaty na widok tak ubranych "wiernych" w Kościele?
  • Warto przypomnieć, że "milczenie jest oznaką zgody". Tymczasem na bezczeszczenie świątyni ludzkiego ciała zgody być nie może. Wielu nie zwraca uwagi, bo nie chce się narażać na głosy sprzeciwu, uznanie za staroświeckich i konserwatywnych. Wielu tłumaczy swą bierność tym, że "i tak nic się nie da zrobić". W rzeczywistości jest to brak troski i miłości do młodego człowieka, zwalnianie się z obowiązku wychowania i samowolne dyspensowanie z pełnienia uczynków miłosiernych: "grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić". Dla takiego zaniedbania nie ma sensownego usprawiedliwienia. Niewłaściwy strój może oznaczać lekceważenie Boga, może być zgorszeniem dla innych i ujmą dla siebie samego. Wychowując, trzeba mówić o tym, czego czynić się nie godzi, a co jest właściwe, co wypada, a czego nie wypada, co jest stosowne, a co niestosowne, co czynić należy i co trzeba odrzucić. W założonym przez ks. Franciszka Blachnickiego Ruchu Światło-Życie jest miejsce na naukę o skromności stroju. Tej właśnie wiedzy potrzebuje dzisiejsze, i starsze, i młodsze, pokolenie. Nie można bowiem dać wychowankom tego, czego się samemu, jako wychowawca, nie posiada. Strój odsłaniający intymne części ciała nie nadaje się do szkoły, która z założenia jest i powinna być miejscem nauki, a nie podniecania, uwodzenia czy podejmowania czynności seksualnych. Wygląd niektórych uczennic, a nawet nauczycielek pojawiających się w szkołach dowodzi, że tę oczywistą prawdę należy przypominać. Zwracanie uwagi na strój to obowiązek wychowawczy. Powinien on być podejmowany zarówno poprzez skierowane do uczniów pouczenia słowne, jak i troskę o własny sposób ubierania się. Wygląd nauczyciela jest też istotnym komunikatem dla ucznia. Niewłaściwy - może demoralizować i mieć oddziaływanie antywychowawcze. Trudno oczekiwać sukcesów pedagogicznych w zakresie nauczania o przyzwoitości stroju u nauczycielki, która sama ubierałaby się do pracy w sposób wyzywający. Utrata osobistej wrażliwości i subtelności w doborze stroju stwarza potrzebę tym wyrazistszego mówienia na ten temat, a także dokonywania stosownych zapisów w statutach szkoły. Takie potraktowanie sprawy jest korzystne zarówno dla dobra jednostki, jak i ogółu. Powinno posłużyć wzrostowi tego, co nazywamy ogładą i kulturą bycia oraz stać się jednym z mechanizmów oddziaływania wychowawczego. Dobre maniery, szacunek do mężczyzny i samej siebie powinny skłonić kobietę do tym większej dbałości o prostotę i skromność stroju. W koedukacyjnej szkole dziewczyna nie ma być obiektem pożądania, lecz współpracy naukowej. Dotyczy to także uniwersytetów. Troskę o wygląd zewnętrzny należy wpajać, począwszy od przedszkola. Nazywane mądrością narodu przysłowia pouczają: "Jak cię widzą, tak cię piszą", "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci", "Czego Jan się nie nauczył, tego Jaś nie będzie umiał". Przypomnienie tych zasad wydaje się współcześnie szczególnie pożyteczne. Może przyczynić się do wsparcia odpowiedzialności za siebie i innych, do troski o własną dojrzałość i godne współistnienie z innymi. Pewnego dnia nastoletni chłopak wrócił do domu z kolczykiem umieszczonym w przekłutym języku. Poruszony tym widokiem ojciec zapytał: "Czemu to zrobiłeś?". Syn odpowiedział: "Żeby się wyróżniać". - "Wiedzą się wyróżniaj" - zachęcił ojciec. Rzeczywiście, uwaga i porada ojca jest słuszna. Pragnienie zwrócenia na siebie uwagi trzeba skierować na właściwe, twórcze i przydatne tory. Pojawia się jednak pytanie o wcześniejsze relacje ojca z synem. Czy nie było w nich zaniedbania, skoro chłopak nie spytał o radę, zanim doszło do tego okaleczenia? Jeśli ktoś podsunął mu pomysł zakolczykowania, a on nie znalazł argumentów, by tę sugestię odrzucić, mógł przecież skonsultować to z rodzicami znacznie wcześniej. Czy jednak mieli dla niego czas, czy uzyskali jego zaufanie? A może ten nieszczęsny kolczyk nie był tylko wyrazem głupoty i ulegania bezsensownej presji innych, lecz swoistym krzykiem o uwagę i miłość? Trzeba przekonać młodych ludzi, że nie muszą uciekać się do tak drastycznych kroków dla zdobycia zainteresowania dorosłych. Co więcej, wrażenie, jakie uzyskają, umieszczając w swym ciele te wątpliwe ozdoby (niegdyś sposób znakowania niewolników), będzie u starszych raczej niekorzystne. W tej sytuacji młodzi ludzie raczej nie otrzymają tego, czego rzeczywiście pragną, czyli sprzyjającej uwagi i pozytywnej akceptacji. Jeżeli zaś kolczyk, będący szokującym elementem wyglądu, jest oznaką buntu, to trzeba przyznać, że taka manifestacja przybiera niedojrzałą i zupełnie niekonstruktywną formę. Warto to zauważyć i szybko z tego infantylizmu wyrosnąć.

    Mundurek szkolny

    Specyfika stroju dotyczy rozmaitych okoliczności i sytuacji, w jakich się znajdujemy. Wiąże się to z rodzajem wykonywanej pracy. Szpitalne fartuchy, kombinezony ochronne w fabryce, kaski z latarką górniczą, identyfikatory uczestników naukowych konferencji, mundury żołnierzy, policjantów i kolejarzy to niekwestionowana normalność. Tym bardziej dziwią zastrzeżenia niektórych osób odnośnie do propozycji mundurków szkolnych. Pokolenie obecnych 70-latków z dumą wspomina czapki uczniowskie, mundurki i tarcze, które napisem, kolorem i wzorem odróżniały poszczególne szkoły. Bycie uczniem określonej szkoły poczytywano sobie za chlubę. Zaszczytem było znaleźć się w poczcie sztandarowym czy też kroczyć razem na niedzielną Mszę Świętą.

    Potrzeba przynależności do uznawanej grupy to - zgodnie z prawidłami psychologii - jedna z wyższych potrzeb człowieka. Czyżby współcześnie ta potrzeba była zaburzona? Co z autorytetem szkoły i wartością nauczania, skoro niektórzy, zamiast się tym chlubić, chcą ukryć fakt bycia uczniem? Co stało się z poczuciem identyfikacji? Jaki jest sens uczęszczania do szkoły, której uczeń się wstydzi? Jakie będą rezultaty takiej nauki? Trzeba przywrócić właściwą hierarchię wartości, by nie wstydzić się dobra i nie gloryfikować zła. Cenną inicjatywą staje się więc możliwość wpisania do statutu szkoły informacji o stosownym ubiorze przychodzącego do niej ucznia. Mundurki szkolne to znak przynależności do społeczności uczniowskiej danej szkoły. To szansa identyfikacji i wiążącej się z nią ochrony. To eliminacja dyskwalifikacji biedniejszych z powodu braku markowych strojów i wywyższania się bogatych epatujących faktem posiadania. Nie to bowiem stanowi o wartości człowieka, jakie dobra materialne on posiada, ale to, kim jest, co uznaje za ważne, jak się rozwija, a przede wszystkim, czy kocha i pragnie dobra drugiego. Przychodząc do szkoły, będąc uczniem, należy wyglądać jak uczeń. Strój nie powinien być niechlujny ani ekstrawagancki. Nie powinien prowokować ani budzić uczucia niesmaku u innych. Powinien być dostosowany do okoliczności. Przypominajmy nieustannie, że inaczej przychodzimy ubrani na egzamin, inaczej na dyskotekę, inaczej na plażę, inaczej do kościoła. Do rzymskich bazylik nie wejdzie się, mając odsłonięte ramiona czy kolana. Z basenów i plaż w Wirginii mogą zostać wyproszeni mężczyźni niemający spodenek z nogawkami (tzw. bokserek lub szortów), tylko slipki, zwane u nas kąpielówkami. Warto o tym porozmawiać w polskich domach. Warto poprowadzić zajęcia na temat stroju podczas godziny wychowawczej. Na takie lekcje można przynieść różnorodne ubrania lub przebierać manekiny z papieru w rozmaite bluzy, garnitury, suknie, zgadując, na jakie okazje są one przydatne. Trzeba poznać określone zasady ubierania się i po prostu wyćwiczyć ich zastosowanie. Warto zwrócić uwagę na przyjęte zwyczaje, których przestrzeganie świadczy o zachowaniu dobrych manier, jest przejawem kultury i ułatwia życie wśród innych ludzi.
    dr Urszula Dudziak

    Wróżbiarstwo, czyli poznawanie przyszłości

    Praktyka wróżbiarstwa opiera się na przeświadczeniu, że:

  • przyszłość ludzka jest już z góry dokładnie określona i zaplanowana,
  • istnieją takie techniki wiedzy tajemnej (techniki okultystyczne), dzięki którym można poznać przyszłość i zapanować nad nią.
  • Przykładem najbardziej rozpowszechnionych technik wróżbiarskich są:

  • kartomancja, czyli wróżenie przyszłości z kart,
  • astrologia, czyli przepowiadanie przyszłych zdarzeń na podstawie układu gwiazd,
  • hiromancja, czyli odczytywanie z linii na dłoni
  • spirytyzm, czyli wywoływanie duchów zmarłych w celu uzyskania informacji.
  • Uciekanie się do którejkolwiek z praktyk wróżbiarstwa jest jawnym wykroczeniem przeciwko pierwszemu przykazaniu.

    Dlaczego?

    Praktyka wróżenia zakłada, że życie ludzkie nie podlega Bożej Opatrzności, lecz bezosobowym i tajemniczym siłom (na ogół wrogim lub co najmniej nieprzychylnym człowiekowi). Korzystanie z wróżbiarstwa prowadzi do osłabienia, a w końcu i zerwania więzi osobowej z Bogiem, opierającej się na posłuszeństwie, ufności i zawierzeniu. Osoba zniewolona pragnieniem poznawania przyszłości i oddająca się praktykom wróżbiarstwa czyni siebie niezdolną do modlitwy i do życia sakramentalnego, a tym samym stopniowo ulega wpływom sił pochodzenia demonicznego.

    Wróżbiarstwo jest odrzuceniem prawdziwego i jedynego Boga, czyli łamaniem pierwszego przykazania Dekalogu. Pismo św. surowo przestrzega przed tym grzechem: Nie będziesz się zwracał do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziesz zasięgać ich rady... Ja jestem Pan, Bóg wasz (Księga Kapłańska 19,31). Przeciwko każdemu, kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać nierząd z nimi, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu... Bo Ja jestem Pan, Bóg wasz (Księga Kapłańska 20, 6-7). Czary, w jakiejkolwiek formie by się nie przedstawiały, należą do czynów, które wyłączają z dziedzictwa Królestwa Bożego (List do Galatów 5, 20). Wróżbiarstwo jest radykalnym oszustwem sprzeniewierzającym się podstawowej prawdzie teologicznej, że przyszłość jedynie zna Bóg. Rzekome wykradanie Bogu tej tajemnicy jest całkowitą iluzją. Nawet szatan (założywszy, że działa on przy pomocy swego narzędzia, jakim może być wróżbita - medium) nie zna przyszłości, ponieważ ona dopiero się tworzy poprzez dobrowolną współpracę człowieka z Bogiem. Szatan, doskonale wnioskując na podstawie ukrytych dla ludzi mechanizmów natury, może jedynie ułożyć możliwy scenariusz wydarzeń z przyszłości, który jednak wcale nie musi się spełnić.

    Fakt, że jedynie Bóg zna przyszłość, w niczym nie ogranicza ludzkiej zdolności kształtowania własnego życia (przede wszystkim w tym, co najważniejsze, a mianowicie w kwestii własnego zbawienia). Proroctwa pochodzące od Boga (czyli komunikowana przez Boga człowiekowi wiedza odnośnie przyszłości) tym różnią się od wróżby, że nigdy nie przesądzają z góry o przyszłości, lecz uprzedzają przed tragicznymi konsekwencjami grzechów i odmowy nawrócenia. Proroctwo jest więc warunkowe (jego wypełnienie się zależy od postawy samego człowieka), natomiast przepowiednie wróżbitów dotyczą wydarzeń rzekomo nieodwołalnych i niezależnych od wolnego działania ludzkiego.

    Wróżbiarstwo radykalnie przekreśla drogę chrześcijańskiego rozwoju i świętości. Propagując determinizm (przyszłość została z góry zaplanowana) i fatalizm (nie ma możliwości uwolnienia się od wyznaczonego biegu wydarzeń) unieważnia konsekwencje wyboru dobra lub zła. Objawiona nauka o rzeczach ostatecznych (niebo, piekło, czyściec) zostaje tutaj całkowicie odrzucona.

    Oprócz zaburzeń duchowych (z opętaniem włącznie), uleganie przepowiedniom wróżbitów prowadzi do lęku, uczucia bezradności, osaczenia i rozpaczy, a w dalszej kolejności do ciężkich chorób psychicznych. Objawienie Boże wypowiadające się poprzez Biblię i Magisterium Kościoła, dla dobra samego człowieka surowo zakazuje uciekania się do którejkolwiek z form wróżbiarstwa. Gdy chrześcijanin korzysta z horoskopów lub z usług wróżbitów, widzących, magów itp. - wchodzi w konflikt z pierwszym i najważniejszym przykazaniem dekalogu. Tym samym, wystawia siebie na niebezpieczeństwo działania mniej lub bardziej ukrytych sił złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi człowieka z Bogiem i doprowadzenie do duchowej śmierci.

    Codziennym lekarstwem na pokusę poznawania przyszłości jest modlitwa i życie sakramentalne prowadzące do coraz głębszego zawierzenia Bożej Opatrzności.
    ks. Andrzej Trojanowski TChr

    Zgrzeszyłem, czy mam prawo rozmawiać z Bogiem?

    W starożytności, na pustyni egipskiej żyło wielu mnichów. Przez cały rok modlili się i pracowali - wyplatali maty, liny, kosze... Pewnego dnia dwóch z nich wybrało się do Aleksandrii, by sprzedać to, co wyprodukowali, i zakupić żywność. Zdarzyło się jednak w mieście, że skusił ich diabeł - nie wrócili od razu na pustynię, lecz trzy dni i trzy noce nurzali się w rozpuście. Gdy roztrwonili już wszystkie pieniądze, wyruszyli z powrotem. W pewnej chwili jeden z nich rzekł do drugiego: "Bracie, po co właściwie wracamy? Przecież jesteśmy potępieni? Nie ma sensu wracać do tamtego życia, jest w nas za dużo zła". W odpowiedzi usłyszał: "Bracie, o czym ty mówisz? O co ci chodzi?". "Jak to? Zgrzeszyliśmy, odwróciliśmy się od Boga". Tamten odpowiedział: "Przecież przez cały ten czas modliliśmy się, pościliśmy i odwiedzaliśmy święte miejsca". Rozstali się. Pierwszy nie wrócił do swojej pustelni. Przystał do zbójców i skończył na szubienicy. Drugi zaś wrócił na pustynię i umarł jako pobożny mnich w opinii świętości Historia ta opowiada, co się z nami dzieje, gdy za bardzo wpatrujemy się w swoją ciemność, gdy przywiązujemy do grzechu zbyt dużą wagę. W sytuacji grzechu ciężkiego rodzi się w nas pokusa, by odwrócić się od Boga - jej praktycznym skutkiem jest zarzucenie modlitwy. Wydaje nam się, że modlitwa w takim stanie jest nieporozumieniem i fałszem. Boimy się, że nie dotrze ona do Boga, że jesteśmy zamknięci na Jego obecność. Tymczasem gdy zaczynamy się modlić, Duch Święty już do nas przyszedł! Nie bylibyśmy w stanie zwrócić się do Boga, gdyby nie było w nas Ducha Świętego. On jest zawsze pierwszy na modlitwie.

    Jak się modlić, gdy ciężko zgrzeszyliśmy? Tak, jak zwykle. Celem modlitwy jest przecież zawsze stawanie przed Bogiem ze wszystkim tym, co przeżywamy. Powierzanie Mu całego naszego świata i proszenie, aby to był także Jego świat, abyśmy pełnili Jego wolę. Modlitwy nie rozpoczynamy w momencie osiągnięcia jakiegoś duchowego poziomu, z którego możemy wyruszyć w głąb duchowości, ale zaczynamy ją w takim punkcie, w jakim się znajdujemy. Jeśli jestem akurat grzesznikiem - jest to mój punkt wyjścia.

    Problemem jest oczywiście fakt, że wówczas w zwracaniu się do Boga przeszkadzają nam emocje - poczucie winy, smutek, złość. Ich przeżywanie pokazuje często, że tym, co nas od Boga w grzechu oddala, bardziej chyba niż samo popełnione zło, jest egocentryzm. W sytuacji grzechu ciężkiego (a dotyczy to zwłaszcza grzechów nieczystości), weryfikuje się prawda o naszej duchowości. Czy chodzi nam o Pana Boga - o to, aby Go szukać i wielbić - czy też o nas samych, o to, aby się dobrze czuć? Czy wiara oznacza dla nas ścieżkę podążania do Boga, czy zaspokajania naszych potrzeb? Czy celem mojej wiary jest prawdziwe spotkanie z Bogiem, czy dobre samopoczucie?

    Na poziomie emocjonalnym doświadczenie grzechu oznacza frustrację, odkrycie, że nie panuję nad swoim życiem, że nie jestem taki, jaki chciałbym być. Czuję się wtedy załamany, zły i wydaje mi się, że Pan Bóg jest nieważny. Dopiero gdy odbuduję dobre samopoczucie, zwracam się do Niego, wprowadzam Go w swoje życie. A na razie muszę odespać, odczekać, odreagować i tak do następnego razu, bez końca. Człowiek nie jest w stanie zbawić się sam, nie potrafi wyrwać się z grzechu o własnych siłach. Gdyby tak było, Pan Jezus nie musiałby umierać i zmartwychwstać. Naszym powołaniem jest: nie chcieć zła i ciągle z nim walczyć, a gdy się zdarza, oddawać je Bożemu przebaczeniu w sakramencie spowiedzi. I ciągle się powierzać Panu Jezusowi w modlitwie. Prosić Go o wybawienie i wyprowadzenie z grzechu.

    Ale aby nasza modlitwa miała sens, Chrystusowi trzeba powierzać wszystko, a nie tylko to, co dobre, zatrzymując rzeczy złe, z nadzieją, że same się rozwiążą. Jeżeli człowiek konsekwentnie nie powierza swojego grzechu Panu Bogu, to ten grzech go niszczy. Tak było z Judaszem i Piotrem. Obaj zdradzili, ale Judasz pozostał sam ze swym grzechem i rozpaczą. Piotr zaś zapłakał i poprosił o przebaczenie.

    Podobne rozterki dotyczą Mszy świętej w sytuacji, gdy nie możemy przystąpić do Komunii. Wahamy się wtedy, czy przyjście do kościoła ma w ogóle sens. I tu znów problem leży w złym samopoczuciu. Zamiast pytać: "Jak Bóg na mnie patrzy?" oceniam sam siebie. To jest powtórzenie sytuacji z raju, kiedy Adam i Ewa zgrzeszyli. Gdy usłyszeli kroki Boga, ukryli się. I dopiero wtedy tak naprawdę odłączyli się od Boga. Nie w momencie grzechu, ale wówczas, gdy przestraszyli się powrotu do Boga. A On przecież nie powiedział: "Adamie, jesteś zły", ale zapytał: "Adamie, gdzie jesteś? Gdzie jesteś, Mój umiłowany synu?". Tak samo jest z każdym grzesznikiem. Bóg nie przychodzi z wyrzutem, tylko szuka i woła: "Dlaczego ukrywasz się przede Mną? Przecież nic się nie zmieniło, przecież dalej cię kocham - czy jesteś dobry i święty, czy grzeszysz. Moja miłość jest niezmienna".

    Człowiek chce grzechu i Pana Boga równocześnie, chce się nawrócić, ale nie do końca. Jest udręczony grzechem, ale jednocześnie zło go pociąga. Kiedy zostajemy z tym wszystkim sami, coraz bardziej się gubimy. A trzeba to po prostu ciągle oddawać Bogu w modlitwie i spowiedzi. Gdy wpatrujemy się w Boga, w Jego oczach widzimy miłość. Tam nie ma potępienia, tam jest ratunek.
    o. Jacek Krzysztofowicz OP

    Satanizm - geneza destrukcji - Ks. Waldemar Kulbat

    Ostatnio w naszym kraju obserwujemy dziwne zjawisko: Dochodzi do profanacji świątyń, zakłóceń Mszy św. i nabożeństw. Czyjeś "niewidzialne" ręce niszczą lub bezczeszczą figury Pana Jezusa, Matki Bożej i świętych. Na murach kościołów, domów, w podziemnych przejściach pojawiają się antyreligijne, bluźniercze napisy. Zagrożenie jakie niesie dla społeczeństwa istnienie zorganizowanych i utajnionych grup satanistów uzasadnia konieczność refleksji nad genezą kontekstem i uwarunkowaniami tego fenomenu. Nasuwa się konieczność ukazania aspektów historycznych jak również uwarunkowań psychologiczno-socjologicznych takich zjawisk jak satanizm i kult demonów. Jak twierdzą badacze, obecnie w społeczeństwach pluralistycznych można zauważyć przeciwstawne trendy: spadek liczby osób identyfikujących się z instytucjami religijnymi oraz zwrócenie się ku mitologii pogańskiej. Pierwszy trend jest opisywany jako sekularyzacja treści religijnych, drugi jako selektywne pomieszanie różnych form religii i wierzeń. Niektórzy widzą w zwrocie ku mistyce i ezoteryce w ich specyficznych formach cechę post-pozytywistycznego , postmaterialistycznego i postmodernistycznego sposobu myślenia i nastawienia do życia. Jako przykład może posłużyć New Age- ruch w ktorym łączy się astrologia z szamanistycznymi rytuałami uzdrowień, naukami tajemnymi, kultem czarownic i oddawaniem czci demonom. W naszym kraju satanizm pojawił się okolo 1981 roku i może być traktowany jako symptom społecznego lęku związanego z okresem gwałtownych przemian społecznych, politycznych i gospodarczych. Kontekst zjawiska prowadzi ku jego historycznej genezie. Według opinii Jeana Delumeau "Wyłanianiu się nowoczesności w naszej zachodniej Europie towarzyszył niewiarygodny strach przed diabłem". Poczucie braku bezpieczeństwa wobec pokusy grzechu i wobec śmierci człowiek renesansu wyraził akcentując wizerunek wszechpotężnego szatana. W świadomości europejskich elit intelektualnych XI i XII wieku ukształtował się obraz Wroga, w którym zbiegły się cechy jakiejś kategorii istnień ludzkich powołanych do służby szatanowi. Istnialo wyobrażenie jakiejś sekty, która adoruje szatana na tajnych zgromadzeniach i w jego imieniu wiedzie nieprzejednaną walkę przeciw chrześcijaństwu. Jak twierdzi N.Cohn idea ta w Średniowieczu została skojarzona z określonymi sektami heretyckimi, natomiast kilka wieków później przeobraziła się w tradycyjną wiarę w istnienie świata czarownic. Według F.Braudela wielkie i gwałtowne epidemie "diabelskie" ogarniały starą ludność Europy, zwłaszcza w krainach górzystych, opóźnionych w rozwoju. Czarownicy, czary, pierwotna magia, czarne msze to przejawy dawnej podświadomości kulturowej, którą cywilizacja zachodnia nie zdołała się "podzielić". Według Braudela kultura satanistyczna nie przystaje do norm kultury oficjalnej, tworzą ją irracjonalne treści kulturowe nie podzielane przez nową panującą świadomość. Według A.Mikołejko, przeniesienie idei satanistycznej ze sfery urojeń w sferę faktów nastąpiło w czasach przelomu między Oświeceniem a Romantyzmem. Na fali fascynacji spirytyzmem, messmeryzmem i okultyzmem inspirowanej przez wtajemniczenia masońskie i karbonarskie, rodzą się pierwsze rzeczywiste kulty i sekty satanistyczne. Ofiarnicze praktyki religii pogańskich stają się wzorem dla satanistycznych obrządków. Wspólczesny satanizm wywodzi się z młodzieżowego satanizmu Zachodu związanego z działalnością i publikacjami La Veya. Jego "Szatańska Biblia" została wydana w 1968 roku, a więc w okresie, w którym zostały zainicjowane gwałtowne przeobrażenia kultury Zachodu.

    Jak wytłumaczyć występowanie tych zjawisk w coraz bardziej racjonalistycznie ukierunkowanym świecie? Psycholog czy socjolog / pomijając w tym momencie aspekty pozaempiryczne tych zagadnień/ zakłada, iż wszelkie zjawiska religijne wyrażają i reprezentują rzeczywiście przeżywane procesy emocjonalne i że odpowiadają one życiowym potrzebom jednostki. Dynamika emocjonalna zostaje wyrażona w sposób symboliczny. Konsekwentnie zdaniem badaczy/Haider-Grabner /można założyć, iż w tych rytach i doktrynach można rozpoznać, które procesy afektywne są znaczące i dominujące. W nowopowstałych grupach religijnych można zauważyć dominujące poczucie egzystencjalnego lęku, uczucie porzucenia i słabości. Równocześnie jawią się tam przejawy akceptacji życia, witalności i społecznej afirmacji. W aspekcie racjonalnym motywacja przynależności do danej grupy "nowego kultu", opiera się na uświadomieniu sobie granic możliwości rozumu i techniki, rozczarowaniu co do możliwości przeobrażania świata, poznaniu ograniczeń pozytywistycznej i empirycystycznej interpretacji świata, nowej interpretacji materii jako procesu energetycznego. Tego rodzaju interpretacja dostarcza pomostu pomiędzy racjonalnością a interpretacją mityczną, jawi się poczucie komplementarności nauki i religii. Wielu wyprowadza stąd powtórne ożywienie archaicznych mitów, powtórne "zaczarowanie " świata, wbrew oficjalnie przyjętemu paradygmatowi sekularyzacji. Jednak nie wszystkie nowopowstające ruchy ezoteryczne i nawiązujące do dawnych mitów okazują się pozytywne, niektóre okazują się wyraźnie destrukcyjne i społecznie niebezpieczne. Niekiedy elementy destrukcyjne są zamaskowane i nie ukazują swojej specyficznej dynamiki. Na czoło kultów destrukcyjnych wysuwa się kult demonów oraz kult szatana. W aspekcie historyczno-kulturowym złe demony to wrogie moce, "mana" i duchy, przed którymi ludzie chcą się bronić. Czynią to przez ryty obrony: wypędzania, oczyszczania i ofiary. W religiach monoteistycznych dobremu Bogu przeciwstawiają się złe demony i diabeł. Relacja między Bogiem i demonami zostaje pojęta jako sytuacja walki. Demony walczą przeciw jedynemu Bogu, są jednak słabsze niż On. Ludzie włączają się do tej kosmicznej walki między Dobrem i Złem.

    Kim są współcześni czciciele demonów i szatana? Zdaniem badaczy są to osoby z marginesu społecznego. W aspekcie psychologicznym są to osoby charakteryzujące się zanikiem związków emocjonalnych, o głęboko zranionej psychice. Ich udział w rytuałach satanistycznych stanowi protest przeciw KoSciołowi i społeczeństwu. Ich rytuały i obrzędy mają charakter sado-masochistyczny. Dręczenie innych osób a także siebie sprawia im przyjemność. W niektórych obrzędach ofiara jest dokonywana jedynie na sposób symboliczny, natomiast w przypadkach krańcowych sataniści domagają się od współwyznawców samobójstwa lub morderstwa innej osoby. Jak sygnalizują to badacze często zdarza się, iż tego rodzaju grupy lub sekty werbują i wykorzystują młodzież. Mamy tutaj do czynienia z bardzo wysokim stopniem zagrożenia i destrukcyjności. Rysy wrogości wobec życia ulegają czasem pewnej symbolizacji, można ich występowanie interpretować jako uzewnętrznienie duchowych krzywd i deprawacji. Rysem dominującym jest jednak silny lęk życiowy i nieznośne poczucie winy. Spełniane przez grupę rytuały nie przynoszą jednak uleczenia duchowych ran lecz raczej umocnienie się w postawach destrukcyjnych. Badacze sygnalizują, iż tego rodzaju grupy tworzą pewien destrukcyjny potencjał w dynamice społecznej, który może zostać wykorzystany przez niebezpieczne ideologie polityczne. Społeczne uwarunkowania satanizmu i kultu demonów są wielopłaszczyznowe. Kult ten przyciąga w zasadzie dwie grupy ludzi. Przede wszystkim są to wyobcowane ze społeczeństwa grupy marginesowe, które biorąc udział w kulcie protestują przeciw swojej sytuacji i grupom dominującym, chcą "przestraszyć" innych nad którymi pragnęliby się zemścić za swoją sytuację życiową. Wiele z tych osób posiada w sposób jawny lub ukryty rysy destrukcyjne. Druga grupa to osoby duchowo i emocjonalnie zranione, zdeprawowane, o nie zaspokojonych głębokich potrzebach psychicznych, posiadające niski poziom poczucia własnej wartości i afirmacji własnego życia. Osoby te są ofiarami niewłaściwego wychowania. Często w latach dziecięcych byli ofiarami gwałtów, są dręczy ich egzystencjalny lęk, który nie zgadza się z ich samoobrazem. Często przeżywają oni bolesne poczucie winy, której nie akceptują i nie potrafią jej zintegrować, lecz przerzucają ją na inne osoby. Projekcja nieakceptowanych treści własnego życia kieruje się częściowo ku mocom demonicznym /szatan/, częściowo ku innym ludziom /wrogowie/. Łączność z szatanem rodzi motywację do walki z wrogami w sposób fanatyczny. Tego rodzaju dynamika emocjonalna jest ze społecznego punktu widzenia bardzo niebezpieczna. Uczestnicy kultów demonicznych to jednostki wrogo nastawione do społeczeństwa, które w doktrynie satanistycznej szukają legitymizacji / uzasadnienia/, po to aby realizować swoje nastawienie podstawowe. Rodzi się pytanie: Jak należy postępować wobec osób czy grup będących członkami grup destrukcyjnych? Jedna z płaszczyzn to płaszczyzna ochrony prawnej wobec tego rodzaju grup. Jest to jednak niewystarczające, gdyż należy dążyć do zmiany podstawowych nastawień członków tych grup, zwłaszcza ze względu na okoliczność, iż są oni ofiarami szkodliwej socjalizacji. Kult szatana, sekty satanistyczne, oddawanie czci demonom są społecznie groźne ze względu na oferowanie możliwości okazywania nastawień destrukcyjnych, utrudnianie osobowych i społecznych procesów wychowawczych przez utwierdzanie się uczestników kultów destrukcyjnych w postawach społecznie szkodliwych. Młodzież, która trafi do tego rodzaju kręgu zostaje głęboko upośledzona w jej rozwoju osobowym.

    Co wobec jednostek i grup uwikłanych w ideologię kultu szatana może uczynić duszpasterz, czy Rodzice? Przede wszystkim należy dążyć do zrozumienia postępowania danej jednostki w świetle jej życiowej drogi i sytuacji społecznej. Otwarta rozmowa może stać się podstawą do stworzenia atmosfery zaufania i zrozumienia. Członkowie grup satanistycznych jako osoby emocjonalnie i duchowo zranione potrzebują tej atmosfery, aby móc się pozbyć szkodliwych nastawień wobec życia i innych ludzi. Duszpasterz może przyczynić się do uleczenia chorej osobowości, pomagając danej jednostce przezwyciężyć społeczną izolację i antyspołeczne nastawienie. Istnienie kultów destruktywnych może być potraktowane jako swoisty sygnał i wyzwanie. Przypominają one o brakach naszej wiary, moralności, niedoskonałości naszego życia, skierowują uwagę na konieczność dokonywania rachunku sumienia w każdej wspólnocie wiary. Istniejąca sytuacja, w której pojawiają się kulty satanistyczne pobudza chrześcijan do bardziej skutecznej pracy nad zmniejszeniem się liczby urazów psychicznych i deprawacji emocjonalnych i duchowych, aby wszyscy mogli się cieszyć posiadaniem pozytywnych nastawień życiowych. Natomiast patrząc na ten problem w świetle wiary należy odnieść się do przykładu Jezusa i Kościoła pierwszych wieków: tylko Jezus ma moc, której podlega królestwo szatana i demonów i tylko On może wyzwolić człowieka, który stał się narzędziem świata ciemności.

    Przypisy:
    1.Anton Grabner-Haider, Gesellschaftliche Grundlagen fur Hexenrituale und Damonenverehrung.Diakonia.
    Internationale Zeitschrift fur die Praxis der Kirche, 21/1990,330-335. 2.R.Inglehardt,Kultureller Umbruch.Wertewandel in der westlichen Welt, Frankfurt 1989.
    3.W.E. Peuckert,Geheimkulte, Hildesheim 1984.
    4.L.Schlegel,Die Transaktionale Analyse,Tubingen,1988.
    5.G.Schmid, Im Dschungel der neuen Religiositat,Kreuz Verlag,Zurich 1992.
    6.A.Mikołejko, Polski satanizm młodzieżowy. Przegląd Religioznawczy 1/163, 1992, 117-130.

    Kościół a spirytyzm - Ks. Waldemar Kulbat

    Wiara w możliwość spotkania z istotami spoza wymiaru fizycznego to jeden z nurtów współczesnej ekspansji okultyzmu. Spragnieni niezwykłości uczą się nawiązywania kontaktu z .duchowymi przewodnikami. przez rozmaite techniki medytacji wschodniej jak medytacja transcendentalna, metoda Silvy, kursy dynamiki umysłu. Wśród osobliwości składających się na okultystyczną falę we współczesnej kulturze można również dostrzec nurt związany z usiłowaniem nawiązania kontaktu ze zmarłymi. Pragnienie komunikacji ze zmarłymi istniało już w najdawniejszych czasach, potwierdzają to etnologowie, religioznawcy, archeologowie. Od XIX wieku jednak mamy do czynienia z rozpowszechnianiem się spirytyzmu, który w niektórych środowiskach stał się zjawiskiem masowym. Na przykład w Brazylii, miliony ludzi uczestniczą w seansach wywoływania duchów, przy czym wielu z nich uznaje tego rodzaju doświadczenia za podstawę swego spojrzenia na życie, śmierć oraz sens istnienia ludzkiego w ogóle. Wymienione powyżej zjawiska i ich obecność we współczesnej kulturze domagają się refleksji nie tylko odpowiedzialnych za konkretną wspólnotę religijną, ale również każdego człowieka, który pyta o sens swego życia, cierpienia i śmierci. Ponieważ spirytyzm i inne postacie okultyzmu z nim spokrewnione stanowią istotny element rozległego archipelagu nowych zjawisk duchowych, które pojawiły się w Polsce w ostatnich latach, dlatego nakazem chwili jest uzyskanie odpowiedniej wiedzy dla uzyskania orientacji w tym religijno- kulturowym galimatiasie. Wielką pomocą w realizacji tego celu może być wydana niedawno przez wydawnictwo .M. w Krakowie publikacja pt. .Kościół a spirytyzm.. Jest to praca zbiorowa, której autorami są o. Piotr Jordan Śliwiński OFM Cap, ks. Andrzej Zwoliński, Henryk Cisowski OFM Cap, oraz Adam Regiewicz, należący do interdyscyplinarnej grupy naukowej, która powstała w 1999 roku przy sekcji filozoficznej Polskiego Towarzystwa Teologicznego w Krakowie.

    Czym w swojej istocie jest spirytyzm, jak przejawiał się w historii ludzkości, jak jest oceniany w Piśmie św. . na te pytania odpowiada w rozdziale zatytułowanym . Seans z widokiem na raj. o. Śliwiński OFM Cap, dr filozofii, religioznawca, koordynator grupy .Przestrzeń Słowa.. Autor ukazuje dzieje spirytyzmu w czasach współczesnych od Mesmera i Allana Kardeca aż po tzw. nowe ruchy magiczne i .kościoły postspirytystyczne.. Ukazuje także związane ze spirytyzmem .nowe objawienia. oraz odgrywający wielką rolę w New Age .channeling.. Czytelnika niewątpliwie zainteresuje opis związanych ze spirytyzmem sekt .ufologicznych./ np. raelianie/, wykorzystywanie przez zwolenników spirytyzmu środków technicznych/ radio, magnetofon, i in./. Jednak najbardziej cenne są prezentowane przez Autora oceny teologiczne oraz prezentacja hipotez na temat spirytyzmu z dziedziny psychologii i antropologii.

    Autorem innego ważkiego tekstu, który przynosi omawiana książka jest ks. prof. dr Andrzej Zwoliński, wybitny znawca problematyki okultyzmu, autor licznych prac z tej dziedziny. W niezwykle bogatym w informacje artykule pt. .Spirytyzm w Polsce. ks. Profesor ukazuje zawiłe meandry historii spirytyzmu w Polsce. Prezentuje wiele postaci. Jednak dla czytelnika chyba najbardziej interesujące są te partie artykułu, które ukazują aktualne zagrożenia i wyzwania duchowe związane z propagandą spirytyzmu i okultyzmu na łamach ogromnej ilości czasopism przez najrozmaitsze ośrodki antychrześcijańskie. Autor pisze m.in. . Z. Herbert napisał: sztuczne raje, sztuczne piekła sprzedawane są na rogu ulicy. Słowa te stają się powoli rzeczywistością. W Polsce .nowość. oferują nie tylko plakaty i ulotki, ale także liczne stoiska z kadzidłami, książkami, wahadełkami, amuletami itp. Łatwo zauważalne są kolorowe szyldy otwieranych coraz częściej .biur. wróżek, astrologów, .doradców duchowych., spirytystów i bioenergoterapeutów. Zachęcają do kupna rewelacyjnych .piramidek zdrowia. / z atestem Laboratorium Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego/, przeróżnych przyrządów i aparatów radiestezyjnych / np. regeneratorów aury lub kwantowych aktywizatorów jasnowidzenia/; proponują kursy i warsztaty/ relaksacyjne, wizualizacyjne, mediacyjne, doskonalenia umysłu, otwarcia .trzeciego oka. postrzegania aury itd./, " wczasy radiestezyjne", "wczasy z wróżbitą - jasnowidzem", "wczasy antystresowe / połączone z kursami "doskonalenia duchowego"/. Odbiorcy przywykli już do obecności w kioskach i księgarniach literatury okultystycznej, ogłoszeń o horoskopach przez telefon czy magicznych gier komputerowych, szybko rosnących w liczbę przeróżnych Centrów Ezoterycznych, Centrów Doskonalenia Człowieka, Wiedzy i działań Komplementarnych, Medycyny Niekonwencjonalnej, Towarzystw Psychotronicznych i Ezoterycznych...Coraz częściej też organizowane są zjazdy, festiwale, spotkania, i pokazy". O "Pokusie wyprawy do Endor" pisze o. Henryk Cisowski OFM Cap, doktorant biblistyki na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza w Rzymie. O. Cisowski ukazuje sens i znaczenie niezwykłej historii opisanej w Pierwszej księdze Samuela o spotkaniu króla Saula ze zmarłym prorokiem Samuelem. W świetle głębokich analiz i wyjaśnień O. Cisowskiego staje się jasne jak wielkim zagrożeniem jest grzech nekromancji polegającej na odwróceniu się od Boga a szukaniu pomocy w kontaktowaniu się ze zmarłymi, co uprawiały już narody pogańskie. W świetle wyjaśnień Autora to co zdarzyło się w Endor to nie seans spirytystyczny, ale niczym nie przymuszona interwencja proroka, który po raz ostatni przyszedł napomnieć i zdemaskować grzech Saula. Spirytyzm, podobnie jak ofiary z ludzi i wszelkiego rodzaju praktyki magiczne jest obcy prawdziwej religii i jest obrzydliwością w oczach Bożych. Ten, kto radzi się zmarłych ten się plugawi/ Kapł 19,31/.

    Zadziwiającą przygodę spirytyzmu we współczesnym filmie ukazuje dr Adam Regiewicz w rozdziale pt. .Duchy pracują nieustannie.. Świat filmu to prawdziwy .Delomelanikon. / tytuł legendarnej książki opisującej przywoływanie złych mocy/. Buszują w nim najrozmaitsze upiory, błąkają się wampiry, wilkołaki, strzygi, topielce, demony, leśne duchy i gnomy. Niespodziewanie we współczesnych filmach pojawiły się także anioły. Regiewicz systematyzuje mieszkańców zamieszkujących krainę masowej wyobraźni. Ekran staje się zwierciadłem, w którym odbijają się niepokoje współczesnego człowieka. Co się odbija w tym zwierciadle? Czy tylko gra miedzy wiarą a niedowiarstwem, próba poszukiwania i tęsknota za nieśmiertelnością, fascynacja tym co budzi lęk i grozę? Warto się zastanowić nad diagnozą badacza kultury: .Ten charakterystyczny dla postmodernizmu chaos interpretacyjny, wielość odmienności, które mieszczą się w otwartym pluralistycznym worku współczesnej kultury, spowodowały wymieszanie najważniejszych pojęć i odpowiedzi na pytanie o .drugi brzeg., postawiły na jednej szali katolicką wiarę w nieśmiertelność duszy z filipińskimi klątwami mumii za naruszanie spokoju zmarłym. Jesteśmy świadkami zmierzchu idei duszy. W kulturze popularnej nastąpiło ujednolicenie duchowości ze spirytyzmem, a ostatnio z umysłem...Z greckiego tchnienia duszy pozostał zaledwie podmuch wiatru w często tandetnych horrorach o duchach z physis kościotrupów..

    Cennym uzupełnieniem książki jest Nota duszpasterska Konferencji Episkopatu Emilii- Romanii .Kościół a życie pozagrobowe.. Wprowadzenie do Noty zatytułowane .Nadzieja Ewangelii. jest dziełem o. Śliwińskiego. Autor wykazuje niewystarczalność refleksji ograniczonej jedynie do perspektywy immanentnej. Pisze m.in.: .Nową odpowiedź na pytanie o los zmarłych, o sens śmierci przyniosło chrześcijaństwo. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jako dowód Jego zwycięstwa nad śmiercią i zapowiedź powszechnego zmartwychwstania wniosły blask wiary i stały się podstawą, na której oparła się teologia chrześcijańska w swej refleksji nad śmiercią człowieka i jego życiem po śmierci, i z której czerpała zarówno liturgia jak i cała kultura chrześcijańska w swym odniesieniu do zmarłych. Wspomniana już Nota prezentuje stanowisko Kościoła oraz stanowi próbę całościowego wyjaśnienia niepokojących zjawisk. Popularność idei i praktyk okultystycznych wiąże się, zdaniem Biskupów, z rozpowszechnieniem postaw krytycznych wobec chrześcijaństwa/ eschatologia immanentna/, postawą horyzontalizmu prowadzącą w istocie do radykalnej sekularyzacji, pokrywaniem milczeniem tajemnicy życia pozagrobowego. Wobec tych trudności chrześcijanie powołani są do życia autentyczną ludzką nadzieją, której fundamentem jest prawda o Zmartwychwstaniu Chrystusa. Wiara chrześcijańska nas poucza, że miedzy żywymi i zmarłymi istnieje rzeczywista wspólnota, znajdująca konkretny wyraz w wymianie dóbr duchowych. Jednak szukanie pomocy w modlitwie zmarłych podobnie jak wzywanie świętych to coś zupełnie innego niż wywoływanie duchów. Nota duszpasterska wszechstronnie opisuje sytuację współczesnego człowieka, będącego świadkiem nagłych śmierci, nieraz w młodym wieku, w wyniku wypadków drogowych, narkomanii, samobójstw młodocianych. .Sens śmierci, pewność istnienia życia po śmierci - i to nie tylko samej duszy, ale po ostatecznym zmartwychwstaniu, również i ciała, jak też pociecha w przypadku śmierci drogiej osoby, dla chrześcijanina mają źródło w słowie Bożym; stanowią akt wiary w Tego, który .nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. /Łk 20, 38/. W publikacji znajdziemy także liczne teksty nauki Kościoła na temat życia wiecznego. Przedstawiona tutaj książka, niezwykle potrzebna ze względu na istniejące zagrożenia wiary i rozpowszechnione błędy, powinna trafić do jak najszerszych środowisk.

    Gry komputerowe i RPG - Carlo Climati

    Nie ma na świecie nic bardziej niewinnego od zabawy. Przez zabawę dzieci i młodzież mogą poznać niektóre typowe zjawiska ze świata ezoteryzmu. Ma to miejsce od tego czasu, kiedy wraz z nadejściem nowego pokolenia uległ radykalnej zmianie sposób rozrywki.

    Ten sam typ samotności, który charakteryzuje "żeglowanie" w internecie występuje również w innym rodzaju zabawy z komputerem: w korzystaniu z gier komputerowych, które stają się coraz bardziej popularne wśród młodzieży na całym świecie. Jednocześnie wydaje się zanikać stara kultura podwórka i placu zabaw, otwartych miejsc, na których dzieci uczestniczyły w tradycyjnych zabawach zbiorowych, radosnych i bardziej twórczych.

    Gra komputerowa (ang. "videogame") jest niczym innym jak mieszaniną dźwięków, hałasów, muzyki i obrazów, które bombarduj ą młodych z ekranu komputera. Kto z nich korzysta, nie wykonuje żadnej kreatywnej czynności. Ogranicza się do przyjmowania tego, co proponuje mu gra, oraz podejmuje nieustanne wyzwanie, rzucane sobie samemu i "wrogom" ukazującym się na ekranie.

    1. Śmierć wyobraźni Uderzyła mnie bardzo pewna reklama zamieszczona w przewodniku po grach komputerowych Pokemony. Podręcznik doskonałego trenera: na 7. stronie czytamy zaproszenie: "Rzuć wiaderko... Mamy lepszą zabawę", któremu towarzyszą obrazki sześciu gier komputerowych88.
    Ten przewodnik po pokemonach był sprzedawany w porze letniej, kiedy dzieci korzystają zwykle z łopatki i wiaderka, aby budować piaskowe zamki na plaży. Reklama wzywa do zastąpienia wiaderka, symbolu fantastycznych zabaw nad morzem, grami komputerowymi. Wszystko to jest bardzo smutne i zadaje śmierć dziecięcej kreatywności.
    Dramat nie polega jedynie na pożegnaniu wiaderka, podwórka i zamków z piasku. Istnieje problem lansowanych treści.
    Również świat gier komputerowych został "zainfekowany" wirusem ezoteryzmu. Elementy magii, gwałtu, krwi i horroru dominują w tego typu rozrywce. Usprawiedliwienie, że "tak naprawdę, to tylko gra", jest kolej na okazją do przekraczania granic dobrego smaku.
    Gry komputerowe są jednak czymś więcej niż tylko zabawą. Mogą stanowić skuteczny pomost między wyobraźnią a rzeczywistością. Wie coś na ten temat oddział wojskowy amerykańskich marines, który wykorzystuje grę elektroniczną Marine Doom do ćwiczenia swoich żołnierzy.
    Marinę Doom jest "wojenną" wersją bardzo popularnej gry komputerowej Doom, pełnej gwałtu i monstrualnych bytów. Marines przystosowali ją do ćwiczeń, zastępując potwory "żołnierzami nieprzyjaciela". Może w nią grać jednocześnie czterech żołnierzy, na połączonych z sobą komputerach, w celu nauczenia się jako zwarta grupa ogniowa poruszania, współpracy, słuchania i podejmowania szybkich decyzji89.
    Gry komputerowe są więc nie tylko zabawą, ale mogą również przekazywać pewne treści i "trenować" gracza do wypełniania określonych działań. Mogą przyczynić się do zbliżenia z niektórymi kręgami i ukształtować szczególny rodzaj mentalności.
    Przypomnijmy sobie na przykład stare "flippery", które można uznać za "dziadków" aktualnych gier komputerowych. Kiedy po raz pierwszy pojawiły się one w amerykańskich barach w 1942 r. nazywano je "Smack the Japs" (Uderz Japończyka) lub "Fire the Nazi" (Strzelaj do nazisty). Oddawały atmosferę wojny światowej i w konwencji gry przekazywały młodzieży jednoznaczne treści skierowane przeciwko "wrogowi"90.

    2. Elektroniczny czarownik Głównymi treściami, jakie przekazują dzisiaj gry komputerowe, są gwałt i ezoteryzm. Aby zdać sobie z tego sprawę wystarczy przejrzeć kilka czasopism specjalizujących się w grach komputerowych, bardzo popularnych wśród młodzieży. Niepokojący jest język używany w artykułach czy reklamach niektórych produktów.
    Weźmy na przykład specjalistyczne czasopismo "The Games Machine". W 87. numerze (czerwiec 1996) zamieszczono reklamę "Interactive Esoterik Machine", rodzaju gry interaktywnej, która otwiera bramy do świata ezoterycznego.
    Oto jej opis: "Magiczne i złożone techniki wróżenia, związane z numerologią, I Ching, tarotem i chromatologią, znajdują się w tej fantastycznej machinie marzeń. Uniwersalny produkt przeznaczony dla wszystkich, od rodziny po pasjonatów ezoteryzmu. Jedyny w swoim rodzaju. "The Interactive Esoterik Machine" pozwala przewidywać przyszłość, analizować i rozwijać delikatne elementy osobowości".
    W ten sposób komputer zamienia się w rodzaj czarownika, gotowego odpowiedzieć na wszelkie pytania. Nie trzeba już telefonować do telewizji lub udawać się do wróżbity, aby uciekać się do tarota. Wystarczy kupić "Interactive Esoterik Machine", aby mieć zawsze "elektronicznego czarownika" do swojej dyspozycji, w zaciszu swojego domu.
    Najbardziej niepokojący jest fakt, że "maszynę" prezentuje się jako produkt dla rodzin. Wyobrażacie sobie rodziców "konsultujących się" z tarotem w komputerze, w obecności swoich dzieci? Kiedy patrzą w karty, w innej części salonu w telewizorze zapowiadaj ą początek serialu Czarownice.
    Pewne sytuacje nie są zbyt odległe od rzeczywistości. Odzwierciedlają relatywizm moralny naszej epoki, w której magia staje się niemal "sprzymierzeńcem", "przyjaciółką", którym rodzina może powierzyć swoje problemy i niepokoje.
    Odniesienia gier komputerowych do okultyzmu są bardzo częste. Na przykład gra Zork Nemesis jest reklamowana następująco: "Pięć światów magii i tajemnic do poznania. Absolutnie wyjątkowa, z przejmującymi grozą efektami wizualnymi i dźwiękowymi"91. Jeszcze raz element przejmujący grozą przyciąga młodych, zamiast ich odrzucać.
    Nie jest przypadkowe, że wiele czasopism specjalizujących się w grach komputerowych wykorzystuje monstrualne obrazy na swoich okładkach. Oto kilka przykładów. Numer 93. "The Games Machine" (styczeń 1997) proponuje okropną twarz demona, aby ogłosić ukazanie się gry Diablo. Ten sam typ okładki powróci trzy lata później, w numerze 133. (sierpień 2000), wraz z Diablo II; tym razem jednak przedstawiono obraz demona z twarzą śmierci. W numerze 87. natomiast jakiś monstrualna postać próbuje rozszarpać chłopczyka swoimi protezami.
    Inne potwory pokazują się na okładkach numerów 27. (czerwiec 1996) i 28. (lipiec-sierpień 1996) czasopisma "Super Console 100% Playstation". Czaszki i szkielety natomiast są w "Game Power" numer 52. (lipiec-sierpień 1996), podczas gdy mały, bezzębny potwór próbuje się uśmiechnąć na okładce "Power Station" numer 13. (lipiec-sierpień 2000).
    W niektórych grach nie brakuje elementów związanych ze światem paranormalnym. Tak jest w przypadku Psychic Detective, która zaprasza młodych do odgrywania roli "medium", ze zdolnością wchodzenia w umysły innych. Specjalistyczne czasopismo "K" opisuje ją w następujący sposób: "Psychic Detectiue jest prawdziwym interaktywnym filmem, w którym wasze decyzje będą miały poważny wpływ na wątek i na różne sytuacje. Historię zobaczycie oczami osobnika, którego kontrolujecie umysłowo, a w każdym momencie możecie przejść od jednej osoby do drugiej, z którą jesteście w bezpośrednim kontakcie, przechodząc w ten sposób do innych "nitek" głównego watka"92.

    3. Tak samo dobrzy, jak i źli Jedną z najbardziej krwawych gier komputerowych ostatnich lat jest z pewnością Riana Rouge. Bohaterką jest piękna blondynka, zabijana w najprzeróżniejsza sposoby. Dziennikarz czasopisma "K" skomentował grę w sposób następujący: "gwałt i ilości krwi obecne w grze są, delikatnie mówiąc, wywierające wrażenie... Wyobraźcie sobie, że w niecałe pięć minut gry udało mi się zobaczyć pół tuzina rodzajów śmierci głównej bohaterki: jedną okrutniejszą od drugiej. Między obciętymi głowami, krwią, która bryzga na wszystkie strony, i rozczłonkowaniem wnętrzności pozostaje tylko problem wyboru"93.
    Język dziennikarza "K" jest bardzo zamienny: pomaga nam zrozumieć, że śmierć i krew, zamiast budzić przerażenie, przekształcają się w elementy "pozytywne" dla młodzieży. Po rocku, komiksach i kinie, również gry komputerowe zostały "zanieczyszczone" tą tendencją.
    Niektóre gry komputerowe mają wpływać na proces nasycania złem młodzieży. Przyzwyczaja się ona do gwałtu coraz bardziej, do tego stopnia, że przechodzi to w indyferentyzm. Co więcej, w niektórych przypadkach atmosfera horroru i monstrualne obrazy stają się po prostu "pociągającymi" narzędziami, wykorzystywanymi do sprzedaży większej ilości gier i zwabienia młodych.
    Oto jak czasopismo "The Games Machine" (numer 93., styczeń 1997) reklamuje grę Realms of the haunting: "W konfrontacji z demonicznymi duchami, wspaniale animowanymi dzięki technologii "motion capture". Z dwiema godzinami fullmotion video, ponad dwudziestoma stworami i demonami w 3D i 15 rodzajami broni. Będziesz zafascynowany otoczką horroru i spiskami uknutymi przez starego czarownika, który ze swoim demonicznym alter ego próbuje pogrążyć świat w nowej ciemnej erze". Jeszcze raz sceneria horroru opisywana jest jako czynnik "pozytywny", zdolny zafascynować i pociągnąć młodych. Nie przez przypadek reklama Realms of the haunting kierowana jest bezpośrednio do młodego człowieka i zaprasza go do konfrontacji z demonicznymi duchami poprzez "doświadczenie absolutnie wciągającej gry". Również slogan towarzyszący grze jest zdecydowanie ponury: "Czy światło może istnieć... bez ciemności?".
    Najbardziej przerażającym faktem jest to, że w wielu grach komputerowych dobro miesza się całkowicie ze złem. Nie ma już reguł czy hamulców moralnych. "Dobry" bohater staje się okrutny i szatański jak jego "źli" przeciwnicy. Stosuje te same krwawe i pełne gwałtu metody.
    W konsekwencji młody człowiek odgrywający rolę "dobrego" zachowuje się jak "zły".
    Widzieliśmy już, jak ten mechanizm pomieszania modelów pozytywnych i negatywnych charakteryzuje również niektóre filmy telewizyjne, takie jak Nikita i Buffy, w których postacie poruszają się niczym lalki z gier elektronicznych. Są "dobre", ale biją i zabijają, jakby były doskonale "złymi".
    Istnieją też pewne gry komputerowe, które otwarcie wymagają odgrywania roli złego, na przykład Dungeon Keeper umiejscowiony w podziemiach zamku. Na jednej ze stron reklamowych tej gry, w czasopiśmie "K', czytamy: "Bardzo oryginalny pomysł: to ty wcielasz się w postać okrutnego Strażnika Więzień, dowodzisz oddziałem potworów posłusznych twoim rozkazom. Stwórz twoje podziemne imperium, zaczynając od nic nie znaczącej dziury i przechodząc do prawdziwej podziemnej sieci pomieszczeń i korytarzy. Zniszcz wszystkich bohaterów, którzy chcą cię wyeliminować, zakładając pułapki tam, gdzie się ich najmniej spodziewają, i podporządkuj mieszkańców królestwa miłości i pokoju twojemu imperium strachu".
    Strona reklamowa przedstawia również kilka obrazków z gry, którym towarzyszą te zdania: "Jesteś Strażnikiem Więzień i będziesz mógł mieć na swoje rozkazy różne rodzaje potworów"; "Będziesz walczył w podziemnych więzieniach, aby powiększać własne imperium złych stworów"; "Będziesz mógł kontrolować sam wszystkie potwory; "Możliwość gry dla wielu osób, łącznie z konfrontacją do ostatniej krwi".
    Reklama gry kontynuuje serią zaproszeń kierowanych do młodego odbiorcy: "Zabijaj i torturuj licznych, nieszczęsnych bohaterów"; "Ciesz się akcją widzianą z różnych miejsc"; "Wybieraj różne rodzaje pomieszczeń, aby zbudować swój świat tortur: pokoje, korytarze i zbrojownię". Jest tu także odniesienie do czarnej magii: "Wybieraj spośród licznych diabelskich czarów".
    Strona reklamowa Dungeon Keeper przedstawia również obraz potwora o wyglądzie diabła i kończy się przerażającym sloganem: "Jeszcze nigdy bycie złym nie było takie piękne"94.
    Na tym samym negatywnym poziomie można umieścić grę komputerową Grand Theft Auto, w której grający wciela się w postać złego "pirata drogowego". Kradnie samochody, prowadzi je z szaleńczą prędkością, może nawet przejeżdżać pieszych95.

    4. Walka o przetrwanie Innym, często powracającym tematem gier komputerowych jest walka o przetrwanie. Gracz musi radzić sobie z nieustannymi wyzwaniami, walcząc do ostatniej kropli krwi, aby utrzymać się przy życiu i zwiększać jednocześnie swoją moc. Niestety walka ta przekształca się czasami w sposób wychowania do przemocy i deptania innych.
    Przesłanie kierowane do młodych jest jasne: aby przeżyć i zdobyć moc, dozwolone jest wszystko: niszczenie, bicie, zadawanie ciosów, zabijanie, ćwiartowanie przeciwników. Kolejny raz odnajdujemy hasło "Rób, co chcesz!" Aleistera Crowleya.
    Nieważne co się robi, ważne jest osiągnąć swój cel. Niech nawet oznacza "śmierć" dla innych, jeżeli stanowi to o naszym życiu. Wszystko to jest straszne, nawet jeżeli dotyczy jedynie zabawy.
    Oto jak czasopismo "K" opisuje grę Rocket Jockey, wykorzystującą ekstremalnie gwałtowny sport: "Gracze pilotują bardzo szybkie rakiety w wyścigu beż żadnych reguł, w którym jedynie najlepsi osiągają metę. Rakiety mogą rzeczywiście skręcić, jedynie kiedy rzucą liny na pale wbite wzdłuż całej drogi, tak aby były kołkiem. Refleks i szybkość są więc konieczne, ale należy pamiętać także o tym, że liny mogą zostać wykorzystane jako pułapka dla przeciwników"96.
    W opisie tym wyraźne są dwie, naprawdę negatywne koncepcje: "wyścig bez reguł" i idea, że "wyłącznie najsilniejsi docierają do mety". Młodzi wychowywani są w wierze, że dla osiągnięcia sukcesu można postępować nawet nieuczciwie. Na końcu najsilniejsi triumfują nad słabszymi. Jest to bardzo często powtarzający się motyw filozofii wielu gier komputerowych. Kto mocniej uderza, wygrywa.
    Inne gry o treściach satanistycznych i negatywnych są umieszczone w internecie. Na przykład Wirtual Russian Roulette symuluje mechanizm samobójstwa "rosyjskiej ruletki". Inna, Killing Stones (Kamienie zabójcy), wykorzystuje smutną modą rzucania kamieni z wiaduktów autostrad. Klikając myszą można zrzucić kamienie na pędzące samochody97.
    Mamy następnie The Aces & Eight Society albo "Toto-śmierć". Gracz musi wybrać karty odpowiadające imionom znanych postaci, którym prognozuje szybką śmierć. Każdy dobrze przewidziany zgon oznacza jeden punkt. Aby na bieżąco śledzić zdrowie gwiazd, na które stawiamy, można konsultować się ze stroną internatową Ed's III Celebrities Seruer, zawierającą oficjalne i nieoficjalne raporty medyczne wielu znakomitości98.

    5. RPG - "gra w role"
    W ostatnich latach oprócz gier komputerowych, bardzo popularną formą rozrywki wśród młodzieży stało się role-playing game; jest to termin angielski, który w dowolnym tłumaczeniu, może znaczyć "gra w role" (RPG).
    Jest to rodzaj rozrywki, w której młodzi ludzie stają się "aktorami" wymyślonego teatru, grając rolę postaci z prawdziwych opowiadań. Gracze siedzą za stołem i prowadzi ich organizator nazywany "Master" (z ang. "Pan", "Gospodarz", "Mistrz"). "Master" przedstawia graczom scenerie i sytuacje historii oraz odgrywa role innych postaci, które nie są bohaterami.
    Termin "role-playing" wymyślił na początku lat pięćdziesiątych Jacob Levi Moreno, jeden z inicjatorów psychologii współczesnej.
    W latach trzydziestych Moreno zajmował się techniką analizy, która wykorzystywała terapeutyczną rolę teatru. Nazwał ją "psychodramatem". Technika ta ma na celu rozwiązanie problemów psychologicznych pacjentów przez recytowanie ról, tak jak w teatrze.
    "Reżyser"-terapeuta zaprasza pacjenta do przedstawienia konfliktowej według niego sceny, konfrontując go z przeciwnikiem. Zaprasza go, aby stał się prawdziwym "aktorem", umieszczając go w środku "historii", która dotyka go bezpośrednio i angażuje emocjonalnie. Następnie pacjent musi zmienić rolę i zająć miejsce swojego przeciwnika. Na zakończenie, przedstawienie jest wspólnie dyskutowane z terapeutami i widzami99.
    Niezwykle interesujące są podobieństwa między psychodramatem klasycznym, wykorzystywanym do celów terapeutycznych a RPG. Jacob Levi Moreno był w pewnym sensie nieświadomym prekursorem dzisiejszej RPG.
    Również RPG ma kogoś w rodzaju "reżysera", bardzo ważną postać, którą jest "Master". Wydaje się być bóstwem, ponieważ jest ponad wszystkim i pełni funkcję regulującą. Pomimo swojej neutralnej natury nie może być arbitrem, ponieważ jest bezpośrednio zaangażowany w różne sytuacje, które są zostają przedstawiane100.
    Reasumując, RPG jest czymś więcej niż tylko zwykłą zabawą. Wydaje się niemal pewnym rytem, pewną ceremonią, w której gracze są całkowicie zaangażowani. "Role-playing game" jest rodzajem "mentalnego" i "duchowego" teatru, charakteryzującego się silnym zaangażowaniem emocjonalnym uczestników, którzy rozmawiają swoim językiem i całkowicie ukrywają się w swoich postaciach.
    Jak już powiedzieliśmy, nieprzypadkiem jej korzenie sięgają "psychodramatu" Jacoba Levi Moreno, w którym odtwarzanie było wykorzystywane do celów terapeutycznych. Utwierdza nas w tym, że identyfikacja z jakąś rolą, chociażby tylko "mentalna", może spowodować u człowieka naprawdę głębokie zaangażowania psychologiczne, emocjonalne i duchowe. To dlatego właśnie RPG przekształca się w urodzajny gruntu do zasiania "nasion" ezoteryzmu.

    6. Rola czarownika Wiele RPG tematycznie łączy się ze światem magii i okultyzmu. W niektórych przypadkach młody człowiek musi odgrywać rolę maga i naprawdę czarować.
    Biorąc pod uwagę jego silne zaangażowanie emocjonalne, okazuje się, że gracz nie ogranicza się tylko do "grania" maga, on "jest" magiem! W pełni identyfikując się z tą rolą, realnie praktykuje okultyzm. Wypowiada formuły magiczne i jest bohaterem prawdziwych rytuałów. Może rzucać przekleństwa i wykorzystywać moce psychiczne.
    Wszystko to dokonuje się oczywiście w konwencji zabawy, czystego "teatru mentalnego". Faktycznie jednak odgrywanie przekształca się w rzeczywistość, w zachowania, w emocje, i sprawia, że należałoby zadać sobie poważne pytania.
    Niektóre RPG są tak "prawdziwe" i przygotowane w najmniejszych szczegółach, że stanowią rodzaj "kontaktu" ze światem okultyzmu.
    Weźmy na przykład jedną z najsłynniejszych RPG, Ars Magica, umiejscowioną w XIII-wiecznej Europie, zamieszkiwanej przez czarowników, demony, smoki, jednorożce, wróżki i elfy.
    We wstępie czytamy: "W Ars Magica będziecie czarownikami. Dalekie to jeszcze od bycia wyłącznie postacią, która czaruje, ale będziecie przygotowani do praktyk sztuk magicznych, całkowicie im poświęconym. Jako Magus (liczba mnoga "Magowie") będziecie przeciwieństwem reszty społeczeństwa średniowiecznego.
    Podczas gdy profani są niedouczonymi ignorantami, związanymi z hierarchią dekadencji i strachu przed tym, co żyje poza ich wioskami, wy będziecie wykształceni, kreatywni, wolni od więzów społecznych oraz poszukujący nieznanych tajemnic"101.
    Te kilka wierszy mówi wszystko. Gracz został zaproszony po to, aby wcielić się w czarownika i całkowicie oddać się sztukom magicznym. Czarownik jest ukazany jako postać fascynująca, kreatywna i "wolna", stojąca w sprzeczności z resztą społeczeństwa średniowiecznego.
    Przesłanie jakie Ars Magica chce przekazać młodym jest oczywiste: Średniowiecze, ze swoim głębokim chrześcijaństwem to ciemny i smutny świat, pełen ignorancji. Mag natomiast uosabnia "wolność" i pragnienie poznania.
    To wszystko jest po prostu śmieszne. Poważni historycy uczą nas, że Średniowiecze wcale nie było epoką zacofania. Przeciwnie! Człowieka Średniowiecza z pewnością charakteryzowała wyższą duchowość w stosunku do człowieka współczesnego. Dlatego przesłanie proponowane przez Ars Magica jest dalekie od rzeczywistości.
    Bohaterowie gry są związani z mistycznym gremium czarowników, nazwanym Zgromadzenie Hermesa. Ich sztuką jest magia, opisana w następujący sposób: "Magia jest wszędzie, a jej obecność wpływa na każdy szczegół życia, zazwyczaj w bardzo delikatny sposób. Magia jest tajemniczą! zmienną siłą, a nie wiedzą, dlatego też nie może zostać łatwo podporządkowana wartościom zwykłych śmiertelników. Magia to siła nadprzyrodzona, niewidzialne spoiwo, które łączy wszystkie rzeczy. Według Zgromadzenia Hermesa stanowi ona samą tkankę rzeczywistości"102.

    7. Język ezoteryczny Podczas opowiadania język staje się coraz bardziej ezoteryczny: "Waszą motywację stanowią moc i poznanie, którą wybrać, jest sprawą waszej decyzji. Istotą waszego powołania jest poszukanie lepszego zastosowania magii do celów praktycznych. Czyniąc tak otrzymacie moc, i w ten sposób wasze odkrycia pozwalają wam wyprzedzić otaczający świat i innych czarowników"103.
    Jest to potwierdzenie tego, co już wiemy na temat ezoteryzmu, u którego podstaw zawsze leży dążenie do władzy nad innymi. W innej części tekstu ilustrującego grę widzimy listę różnych "technik" do "manipulacji światem poprzez magię". Oto niektóre z nich: zdolność "uszkadzania i niszczenia przedmiotów według upodobania" oraz zdolność "manipulowania i kontrolowania otaczającego świata, poprzez zmuszanie do zachowań zgodnych z waszym życzeniem".
    W związku z tym zamieszczona jest lista "elementów otaczającego świata", które mogą stać się przedmiotem "manipulacji poprzez magię". Wśród nich m.in.: królestwo zwierząt, roślin, wody, powietrza. Najważniejsze wydaje się "królestwo ludzkiego rozumu", ponieważ, jak czytamy w grze, "kontrola umysłu oznacza władzę", gdyż "żadna fizyczna zbroja nie jest w stanie ochronić możliwości myśli".
    Wymienione są następnie "wyjątkowe uzdolnienia", które mogą współgrać z magią, np.: alchemia - umiejętność wytwarzania napojów, trucizn, eliksirów i ogólnych substancji alchemicznych; wróżenie, pozwalająca przewidywać przyszłość (czytanie z wnętrzności poświęconych w ofierze zwierząt, astrologia lub obserwacja kryształowej kuli); czarodziejska muzyka, która pozwala wywierać wpływ na innych; wzrok, który daje zdolność widzenia duchów, demonów i innych niewidzialnych bytów.
    Najbardziej niepokojący wśród tych zdolności jest "urok", poprzez który gracz-czarownik może rzucać prawdziwe przekleństwa. W wyjaśnieniach do gry czytamy: "Uroki mogą zranić lub zniszczyć waszych wrogów. Możecie przynieść nieszczęście jakiejś osobie, przeklinając japo prostu podniesionym głosem"104.
    Oto niektóre przykłady uroków z gry: sprawić, że urodzi się byk z trzema nogami; sprawić, że zachoruje jakiś członek rodziny; sprawić, że ofiara umrze w dziwnych okolicznościach.
    RPG Ras Magia dotyka również zagadnienia spirytyzmu. Istnieje możliwość "przywoływania czyjegoś ducha" lub "wywoływania błąkającego się ducha". W instrukcji czytamy: "Musicie dotrzeć do miejsca, w którym osoba umarła, i zdobyć jej trupa. Możecie też wywołać ducha błąkającego się po okolicy, w której się znajdujecie, znając jego pełne imię".
    Następnie: "Wywołajcie czyjegoś ducha, zakładając, że posiadacie coś, związanego blisko z tą osobą, jak część jego ciała lub drogi jej przedmiot (to znaczy jakiś tajemny łącznik). Gdy już go wywołacie, będzie się błąkał po okolicy i można się będzie z nim kontaktować poprzez czary wzywania umarłych"105.
    Listę ezoterycznych elementów obecnych w RPG Ars Magica można by wydłużyć. Autorzy tej "role-playing game" udowadniają swoją głęboką znajomość okultyzmu i nie pozostawiają nic przypadkowi. Każdy element ma swoje dokładne znaczenie ezoteryczne i każda koncepcja jest wyjaśniana w najdrobniejszych szczegółach.
    Ktoś mógłby powiedzieć, że chodzi tylko o grę. Do którego jednak momentu? Wydaje się to być bardziej "kursem magii dla słuchaczy-czarowników" niż grą. Kto bierze w tym udział, kończy w nieunikniony sposób w świecie złożonym czarów i przekleństw, alchemii i władzy psychicznej.
    To jest właśnie problemem RPG. Gdzie kończy się udawanie, a gdzie zaczyna się prawdziwe zainteresowanie tym, co tajemne? Młodzież łatwo może zafascynować się światem magii i chcieć go poznawać. Zwłaszcza wtedy, gdy jak to już wcześniej widzieliśmy, przechodzi kryzys i doświadcza uczuć wewnętrznej pustki.
    Wiele z tych gier jest oczywiście odpowiedzią na fantazjowanie, charakterystyczne dla młodych. Jednak język stosowny w niektórych historiach jest na tyle "techniczny" i posępny, że stanowi już rodzaj inicjacji do świata ezoteryzmu, będąc bramą otwartą w kierunku nieznanych światów.

    Przypisy
    88 Pokemon. Manuale delperfetto allenatore, pojedynczy numer wydany w 2000 przez Play Press Publishing srl.
    89 E. Assante, Giocare alla guerra vera, w: "La Repubbiica", 13 kwietnia 2000.
    90 V. Zambardino, E se inuece fosse anche un mezzo educatiuo?, w: "La Repubbiica", 13 kwietnia 1997. 160
    91 Reklama pochodząca z czasopisma "K", czerwiec 1996.
    92 A. Perna, Psychic Detectiue, w: "K", lipiec 1996.
    93 Riana Rouge, w: "K", czerwiec 1996.
    94 Reklama z czasopisma "K", wrzesień 1997.
    95 Grand Theft Auto, w: "Mega Console", czerwiec 1996. 164
    96 Rocket Science, w: "K", czerwiec 1996.
    97 F. Giovannini, Necrocultura. Estetica e cultura delia morte nell'immaginario di massa, Castelvecchi, Roma 1998, s. 127.
    98 Tamże, s. 127-128.
    99 L. Giuliano, In principio era U drogo. Guida al. gioco di ruolo, Proxima Editrice, Roma 1991, s. 7-8.
    100 Tamże, s. 10.
    101 Autorzy różni, Ars Magica, U gioco di narrazione, Wizard ofthe Coast, 1994 (Wydanie włoskie: Das Production i I Giochi dei Grandi), s. 6.
    102 Tamże.
    103 Tamże.
    104 Tamże, s. 91.
    105 Tamże, s. 221.

    Dekalog Odpowiedzialnej Dziewczyny

    Nie jestem zabawką, moje ciało jest dziełem Boga. Czystość jest wciąż dla mnie cenną wartością, której nie mogę podarować byle komu i byle jak. Chciałabym mieć męża i dzieci. Zachowam moją czystość i miłość dla nich. Kiedyś mój chłopak zostanie mężem i ojcem. Chcę mu pomóc, aby był KIMŚ w oczach żony i dzieci. Mój sposób bycia nie jest obojętny dla chłopaka. Zwracam uwagę na moje zachowanie dla naszego wspólnego dobra. Pierwsze ?NIE? może być trudne ? każde następne będzie łatwiejsze. Moje pocałunki wyrażają dar mojej miłości i są o wiele więcej warte niż udana impreza lub kino. Kocham moich rodziców; nie zawiodę ich zaufania. Gdy zostanę matką, będę kochać każde swoje dziecko od poczęcia i chronić je niezależnie od trudności, jakie staną na mojej drodze życia. Nie dam sobie wmówić, że jestem gorsza, bo mam takie niedzisiejsze poglądy. To po prostu nie jest prawdą!

    Dekalog Odpowiedzialnego Chłopaka

    Silny mężczyzna nie traci kontroli nad swoimi zachowaniami. Darzę uczuciem swoją dziewczynę. Zależy mi na niej i nie traktuję jej jak zabawki. Lubię z nią przebywać, lecz pragnę jej dobra. Chciałbym dać mojej dziewczynie wszystko to, co najlepsze i nie chcę od niej fizycznych "dowodów" miłości. Akceptuję jej godność tak jak szanuję moją siostrę i matkę. Cenię w mojej dziewczynie wspaniałą kobietę, która kiedyś zostanie matką. Ja sam w przyszłości zostanę ojcem, od mojego zachowania dzisiaj zależy jak będzie wyglądała moja rodzina. Od poczęcia będę kochał wszystkie moje dzieci, bez względu na to jakie one będą. Nie pozwolę ich skrzywdzić. Zadbam o to, by w naszym domu niczego nie brakowało. W moim życiu spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Chciałbym umieć przekazać swoim dzieciom to, co otrzymałem od nich. Silny jestem w Bogu, który mnie umacnia: mam prawo wyrażać swoje zdanie i szukać tych, którzy myślą podobnie.

    O co chodzi w katolickiej etyce małżeńskiej? - o. Jacek Salij OP

    Od początku naszego małżeństwa nie widzieliśmy z żoną nic złego w stosowaniu antykoncepcji i nie było to dla nas przeszkodą w praktykowaniu wiary. Nawróciliśmy się pod wpływem atmosfery w dzisiejszych mass mediach. Bo zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego z powodu swojego sprzeciwu wobec antykoncepcji Kościół zbiera tyle szyderstw, docinków, ataków i zarzutów. Złości ze strony takich jak my można by jeszcze zrozumieć -- bo nasze rozmijanie się z nauką Kościoła utrudniało nam korzystanie z sakramentu pokuty i wprowadzało lekki (ale jednak odczuwalny) niepokój sumienia. Dlaczego jednak tak się złoszczą na kościelny zakaz antykoncepcji ludzie, którzy z Kościołem nie mają nic wspólnego? My z żoną jesteśmy katolikami, tak długo stosowaliśmy antykoncepcję i nigdy nie poczuliśmy żadnego przymusu ze strony Kościoła. Jedyne miejsce, gdzie ktoś mógłby nas o to pytać, to konfesjonał. Ale niekatolicy, nawet jeżeli się spowiadają, to przecież nie u katolickich księży. Dlaczego więc -- zaczęliśmy się z żoną zastanawiać -- katolicka etyka małżeńska tak bardzo tylu ludzi denerwuje? I to najczęściej tych, którzy usta mają pełne tolerancji dla cudzych odmienności.
    W ślad za tym pytaniem przyszło pytanie drugie: Coś jednak bardzo ważnego musi Kościół widzieć w swoim sprzeciwie wobec antykoncepcji, skoro mimo tylu ataków i takiego ośmieszania nie wycofuje się ze swojego stanowiska. W rezultacie tych naszych rozmów podjęliśmy decyzję porzucenia antykoncepcji i dostosowania się do nauki Kościoła w naszym życiu małżeńskim. Dwa dobre skutki tej decyzji odczuliśmy natychmiast: wrócił pełny spokój sumienia, łatwiej nam się modlić, oboje zgodnie odczuwamy, że spełniamy w ten sposób jakieś dobro. Drugi skutek da się porównać z doświadczeniem człowieka, który miał zwyczaj jeść, kiedy tylko przychodziła mu na to ochota, ale sobie postanowił jeść tylko w porze posiłków; jedzenie wtedy bardziej smakuje. Naprawdę coś dobrego stało się z naszym małżeństwem; nasza miłość wzajemna stała się jasna, świeża, naprawdę radosna.
    Czegoś istotnego nam jednak brakuje. Zaczęliśmy realizować jakąś wartość, doświadczamy jej, a nie wiemy nawet dobrze, co to za wartość. Gdyby nam Ojciec zechciał wytłumaczyć, o co chodzi w katolickiej etyce małżeńskiej. Nie chcielibyśmy, żeby nam minęła pierwsza chęć do stosowania jej zasad w naszym małżeństwie. Chcemy się jakoś przygotować na moment, kiedy przyjdzie na nas pokusa powrotu do dawnego. Bo przecież taka pokusa przyjdzie na pewno. To, co jest teraz, jest zbyt piękne i łatwe, żeby miało trwać długo.

    Tak się niezwykle złożyło, że mogłem usiąść do odpisywania na Pański list dopiero w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Ta jedyna spośród miliardów ludzi, która miała być matką Zbawiciela, poczęła się z normalnego zjednoczenia małżeńskiego swoich rodziców. Ze względu na jedyną posługę, którą miała wypełnić, Bóg uczynił ją świętą i bezgrzeszną już od pierwszego momentu poczęcia. Jednak wolno nam domyślać się, że również miłość, która zjednoczyła jej rodziców, nie miała w sobie żadnego egocentryzmu i najszczególniej podobała się Bogu.

    Niepokalane Poczęcie Maryi pomoże nam w sposób czysty i święty zastanowić się nad pytaniem o duchowy sens ludzkiej seksualności. Naszą uwagę ograniczmy na razie tylko do tych zbliżeń mężczyzny i kobiety, które faktycznie kończą się poczęciem nowego człowieka. Zacznijmy od przypomnienia, że godność człowieka jest aż tak wielka, że sam Bóg postanowił się z nim zaprzyjaźnić. Otóż jeśli właśnie tak rzecz się ma z godnością człowieka, zastanówmy się nad tym, jak powinna by się przedstawiać idealna postawa ojca i matki w sytuacji, która prowadzi do poczęcia nowego człowieka. Rzecz jasna, okoliczności poczęcia mogą być rozmaite, nieraz nawet urągające ludzkiej godności, ale my spróbujmy opisać okoliczności idealne, które byłyby adekwatne do tak niepojętego i -- nie wahajmy się użyć tego słowa -- świętego wydarzenia, jakim jest poczęcie nowej istoty ludzkiej.

    Owe idealne okoliczności widziałbym następująco: Rodzice, dając życie swojemu dziecku, powinni stanowić jedno nie tylko ciałem, ale również duchem. Przecież to właśnie dlatego Stwórca postanowił, aby dzieci poczynały się z miłości swoich rodziców, gdyż ta właśnie miłość ma być przestrzenią, ogarniającą je przez cały długi czas wprowadzania ich w życie dojrzałe. Zatem małżonkowie tym lepiej wypełnią zamysł Stwórcy, im więcej będą starali się o to, ażeby ich dziecko zostało poczęte w miłości prawdziwej i nie okaleczonej. Miłość bowiem może być bardziej lub mniej prawdziwa. Jest tym prawdziwsza, im mniej w niej egocentryzmu, im mniej nastawiona na branie, im więcej pragnąca dawać. Owszem, w miłości jest również branie, ale w zdrowej miłości powinno być ono podporządkowane chęci dawania. Miłość nie wyklucza również pożądania, ale nie powinno się ono przemienić w raka, który się uniezależnił od miłości i ją pożera. Autentycznie kochający się małżonkowie pragną swoje pożądanie napełnić miłością i miłości je podporządkować. Jedno miłość prawdziwa stara się wykluczyć całkowicie: instrumentalizację i uprzedmiotowienie osoby kochanej. Miłość jest wręcz przeciwieństwem tych dwóch postaw. W jej cieple ludzie rozpoznają swoją godność osoby: kogoś zasługującego na to, żeby być kochanym w sposób bezinteresowny, a zarazem kogoś zdolnego do bezinteresownego dawania siebie.

    Otóż idealnie by było, gdyby wszystkie nasze dzieci poczynały się z tak opisanej miłości. Faktycznie bywa różnie. Ograniczę się do przytoczenia trzech świadectw z listów, jakie przychodziły do mnie w związku z prowadzeniem niniejszej rubryki. "Podobno w sex shopie sprzedają narzędzia do zaspokajania się -- pisze pewien mężczyzna. -- Ja kocham swoją żonę, ale nie mogę wyprzeć się tego, że nieraz wykorzystywałem ją do własnego zaspokojenia. Kiedy to sobie uświadomiłem, poczułem ogromny wstyd". Inny mężczyzna skarży się, że żona dopuszcza go do siebie tylko wtedy, kiedy chce coś od niego uzyskać: "Ja ją chcę kochać, a ona swoją kobiecość traktuje jak towar, dający się wymienić na inne towary". I współbrzmiąca skarga młodej żony: "Ja mu chcę dać siebie, a jego interesuje tylko moje ciało". Nieraz się zdarza, że z takich właśnie, duchowo okaleczonych zbliżeń poczynają się nasze dzieci. Nieautentyczność miłości małżeńskiej niekoniecznie musi prowadzić do rozwodu, ale -- jeśli małżonkowie nie starają się jej uleczyć -- w sposób konieczny prowadzi do czegoś złego. Różne choroby naszych rodzin i ciężkie nasze błędy wychowawcze nie biorą się przecież z powietrza.

    Otóż wiara chrześcijańska głosi wielką obietnicę: Nie zaszkodzi ci, człowiecze, twoja grzeszność, jeśli zawierzysz Bogu i zaczniesz z nią wreszcie walczyć. Stosując tę prawdę do naszego tematu, obietnicę tę można wyrazić następująco: Nie zaszkodzi wam, małżonkowie, ani waszym dzieciom, że może poczęte one zostały w miłości raczej okaleczonej i egocentrycznej -- jeśli tylko, czerpiąc z łask, jakie płyną z sakramentu małżeństwa, będziecie się starali uzdrawiać waszą miłość małżeńską. Zastanawiam się, dlaczego jestem dumny z mojego Kościoła, że tak wytrwale -- i nie zważając na całą nieżyczliwość, jaką z tego powodu musi znosić -- przestrzega małżonków przed uciekaniem się do antykoncepcji (a tym bardziej do jej najbrutalniejszej formy, jaką jest sterylizacja). Otóż nie wyobrażam sobie takiej sofistyki, która potrafiłaby w sposób przekonujący udowodnić, iż antykoncepcja nie dokonuje żadnego uprzedmiotowien


    Parafia pod wezwaniem sw. Klemensa w Czerminie
    39-304 Czermin 477, telefon: 17-774-03-31, czermin@diecezja.tarnow.pl

    Wykonal: Patryk Kaflowski (pkaflowski@gmail.com)